Zależy czego oczekujesz od zegarka. Jeśli odrobiny melancholii, historii i ikoniczności oraz absolutnie stuprocentowej czytelności zegarka - tylko Moon.
Jeśli wydając tyle kasy chcesz odrobinę luksusu, błysk na indeksach, wskazówkach, żywą tarczę krzyk z daleka "jestem drogim zegarkiem" to '57 :). Zauważ, że oprócz wersji czarnej z fauxpatiną (tutaj masz tarczę matową z cofniętymi indeksami) pozostałe mają indeksy nakładane, co robi dużą różnicę w odbiorze zegarka (luknij na moje wideo porównujące Moona z Moonphase). Wskazówki broad arrow w tym zegarku są też zaj*** wypolerowane i błyskają pięknie.
Moon to moon - wół roboczy dla każdego.