To nie do końca tak
Już jakiś czas temu stwierdziłem, że zakup zegarka po oglądaniu go nawet pół godziny w sklepie nie da Ci pewności, że to dobry wybór. WIęc nawet jak nie jestem czegoś pewien, to kupuję, żeby ponosić, jak się nie przyjmie - sprzedaję, czasem z lekką stratą, czasem na zero, czasem z lekkim zyskiem. Myślę, że przy całym przemarszu wojsk, który przez ostatni kilka lat zaliczyłem będę raczej na zero albo z lekkim minusem. Minus traktuję trochę jako opłata za wypożyczenie fajnego zegarka na kilka tygodni albo miesięcy. To jest też hobby, które kosztuje a nie inwestycje, nie słyszałem jeszcze o hobbystach zarabiających na tym pieniądze, raczej słyszy się historie o drenowaniu kieszeni przez męskie zainteresowania
Dlatego jak już coś mi podchodzi - biorę, noszę, oswajam się, jak nie działa - sprzedaję i karuzela się kręci.