Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Search the Community

Showing results for tags 'microbrand'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • KLUB POD BALANSUJĄCYM WAHADŁEM
    • FORUM GŁÓWNE
    • ZABAWY i KONKURSY
  • ZAPYTANIA I SUGESTIE PRZED ZAKUPEM
    • Podróbki i zapytania o autentyczność
    • Jaki zegarek...
    • Podręczniki i porady
    • Aukcje Allegro, eBay i inne
    • Marki wirtualne i modowe
  • WIADOMOŚCI I NOWOŚCI
    • NOWOŚCI ZE ŚWIATA ZEGARKÓW
    • WIADOMOŚCI
  • FORA TEMATYCZNE
    • ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
    • AHCI I PRODUCENCI NIEZALEŻNI
    • ZEGARKI POLSKIE
    • ZEGARKI AMERYKAŃSKIE
    • ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
    • ZEGARKI JAPOŃSKIE
    • ZEGARKI CHIŃSKIE
    • INNE ZEGARKI
    • VINTAGE
    • ZEGARY
    • KĄCIK ZEGARMISTRZOWSKI
    • Teoria dla praktyków
    • PASKI i AKCESORIA ZEGARKOWE
    • GALERIA
  • DZIAŁ TECHNICZNY
    • PRZEDSTAWIAMY SIE
    • PROPONOWANE ZMIANY - KONSULTACJE
    • FORUM ŹLE DZIAŁA - USTERKI, PROBLEMY TECHNICZNE FORUM, PYTANIA, OPCJE, FUNKCJE
    • ARCHIWUM
  • RYNEK
  • PO GODZINACH
    • PO GODZINACH

Blogs

  • 2gWatchBlog
  • ENICAR - Manufacture d'Horlogerie Ariste Racine
  • dawpi's blog
  • Zegarki z ZMP BŁONIE (1959 - 1969)

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Gadu-Gadu


Strona WWW


Skype


Lokalizacja


Hobby

Found 33 results

  1. Recenzja Chronosapiens Zegarki pod Lupą Sólás – z irlandzkiego na angielski „solas”, czyli pocieszenie, ulga, osłoda. Nazwa marki, jak i cały projekt miały być dla jej twórcy właśnie pocieszeniem po ciężkim okresie w życiu osobistym. Odskocznią i zajęciem głowy czymś innym, niż problemy i troski. Trudne chwile są niejako wpisane w życie każdego z nas i każdy z nas przechodzi je na własny, indywidualny sposób ale nie można nie zgodzić się z faktem, że okres traumy potrafi być dla niektórych najbardziej twórczym okresem w życiu. Tak staje się i tym razem. Marka Sólás powstała w 2019 roku po roku poszukiwań oraz projektowania wspólnie z potencjalnymi dostawcami. Model Starlight zaprojektowany został w całości w Irlandii, co było jednym z głównych założeń marki od samego początku jej istnienia. Sam zegarek wyprodukowany został w Chinach, co może budzić grymas dezaprobaty na twarzach niektórych z Was ale czy naprawdę powinniśmy obawiać się chińskiej jakości w czasach, gdy większość dziedzin życia opanowanych zostało właśnie przez produkty z Chin? Poniżej dowiecie się, że chińskie, nie znaczy złe, a wręcz przeciwnie. Model Sólás Starlight, który mamy przyjemność recenzować pojawi się w kampanii Kickstarterowej już 15 października i gorąco namawiam zainteresowanie się młodym ale świetnie zapowiadającym się mikrobrandem. KOPERTA Koperta stalowa polerowana na lusterko. Typowo garniturowy kształt i wykończenie, jak i rozmiary. Wymiary koperty – szerokość 38mm bez koronki, L2L 44mm, między uszami 20mm, a grubość to jedynie 9,7mm. Producent określił wodoszczelność koperty na poziomie 50 metrów, co dla zegarka garniturowego jest wartością zupełnie wystarczającą. Koperta z obu stron zamknięta jest szkłem szafirowym z wewnętrznym antyrefleksem. Przeszklony dekielek ukazuje nam piękny mechanizm i największy (a w zasadzie najmniejszy) smaczek tego modelu, czyli mikrorotor. Koronka bardzo prosta, dekorowana ładnym grawerem z logo marki – nie odwraca uwagi od tarczy i nie dominuje nad kopertą. TARCZA Tarcza Starlighta powinna spodobać się fanom Balticusa „Gwiezdny Pył”, bo i tu zastosowany został awenturyn, który w świetle słonecznym pięknie się mieni i daje różny efekt kolorystyczny w różnych warunkach oświetleniowych. Od niebieskiego, przez srebrny, aż do złotego. Moim zdaniem prócz mechanizmu jest to najmocniejszy element tego zegarka i wzbudza u mnie osobiście motylki w brzuszku (co powoduje mechanizm, nawet nie wspomnę, bo za wczesna na to pora). Tarcza jest bardzo prosta i schludna, typowa dla zegarka garniturowego, ozdobiona zgrabnymi nakładanymi indeksami godzinowymi. Między godziną siódmą a ósmą umiejscowiony został sekundnik z równie prostą srebrną ramką i delikatną podziałką co 10 sekund. Na godzinie trzeciej znajdziemy datownik – z czarnym tłem, bez ramki, nie zaśmiecający niepotrzebnie tarczy. Idealnie! Prócz tego na tarczy znajdziemy logo Sólás – niby nakładane, niby „namalowane”. Nie jest brzydkie ale moim zdaniem nie do końca pasuje do całości zegarka i uważam, że powinno być nieco dopracowane, bo wygląda jakby niedbale „maźnięte srebrzanką”. Może taki był zamysł autora ale mi nie do końca to podchodzi i nie łączy się z charakterem zegarka. Pod godziną szóstą odczytać możemy informację, że „deartha in Eirinn”…hmm…ale że co? Ano to, że został zaprojektowany w Irlandii, czym producent się szczyci i podkreśla to na każdym kroku. Bardzo fajna inicjatywa, która nie wzbudza takich kontrowersji, jak mocno dyskusyjne „made in…”. Producent uniknął więc w ten sposób kontrowersji i niepotrzebnych dyskusji odciągających od właściwego tematu, którym jest sam zegarek. Wskazówki stalowe, polerowane tzw. „fasetowane”, czyli z ukośnie ściętymi krawędziami. Ładnie komponują się z całością i nadają lekko wintydżowego sznytu. To, co może nie jest wielkim problemem ale mnie osobiście gryzie w oczy, to wszechobecne obłe krawędzie. Może to mój skrzywiony gust ale zegarek nabrałby jeszcze głębszego charakteru, gdyby krawędzie indeksów, logo na tarczy oraz wskazówek były nieco bardziej wyostrzone. No ale tak, jak mówiłem – to moja uwaga. Generalnie uważam ten model za bardzo udany i konkurencyjny na tle setek pojawiających się w ostatnich latach mikrobrandów. MECHANIZM Starlight napędzany jest chińskim mechanizmem Hangzhou 5000A 28800bph z rezerwą chodu około 42 godzin. Chińszczyzna ale…tak jakby luksusowa. Obok tarczy to właśnie mechanizm jest największym atutem tego zegarka. Pięknie zdobiony mechanizm z mikrorotorem, który kojarzy się raczej z markami luksusowymi, a nie z raczkującym mikrobrandem z Irlandii. Oczywiście zdarzają się zegarki średniej klasy z tym rozwiązaniem ale raczej kojarzymy mikrorotor z takimi gigantami luksusowego zegarmistrzostwa jak Panerai, Universal Geneve, Piaget, Patek Philippe, Bulgari, czy Roger Dubuis. Jest to więc prawdopodobnie jedyny mikrobrand, w którym znaleźć możemy ten specyficzny mechanizm. Rotor został wbudowany w sam mechanizm, co pozwoliło na uzyskanie grubości zegarka na poziomie jedynie 9,7mm. Zastosowanie przeszklonego dekielka ułatwia podziwianie piękna mechanizmu, szczególnie po godzinie 22:00, gdy dzieci pójdą już spać. W zasadzie mógłbym ten zegarek nosić zamiennie tarczą lub mechanizmem do góry. PASEK Tu mamy do czynienia z porządnym skórzanym paskiem w stylu vintage w kolorze czarnym z niebieskimi przeszyciami i klamerką znaną z niektórych modeli Omegi. Pasek jest naprawdę dobrej jakości, a wyprodukowany został oczywiście w Irandii przez Robina Marschalla z Turas Leather. Tak, jak sam pasek jest świetny, tak zapięcie jest wręcz koszmarne. Klamra ma za zadanie ograniczenie mechanicznego zużycia paska ale jest potwornie niewygodna – jeżeli masz dłoń koszykarza, to założenie zegarka graniczy z cudem, bo otwarte zapięcie ma zbyt mały zakres rozwarcia i wsunięcie dłoni jest utrudnione. Sam pomysł jego zastosowania jest w porządku ale jeśli mogę mieć uwagę do producenta – popracuj nad zapięciem lub je po prostu zmień. Pasek montujemy do koperty za pomocą teleskopów typu „quick release”, dzięki czemu można łatwo rozwiązać problem klamerki zmieniając po prostu pasek na inny. PODSUMOWANIE Jestem fanem zegarków garniturowych. Jestem fanem mikrobrandów. Jestem zachwycony modelem Starlight od Sólás. W zasadzie te trzy zdania wystarczyłyby, aby podsumować tą recenzję. Zegarek jest prosty, piękny i ma dwa smaczki, których często brakuje współczesnym mikrobrandom – ma nietypową tarczę i pięknie zdobiony mechanizm z mikrorotorem. Dla kolekcjonera i entuzjasty zegarków mechanicznych to nie lada okazja, aby w naprawdę niewielkich pieniądzach zakupić zegarek z tego typu mechanizmem, bo nie ma ich wiele na rynku. Projekt rusza z kampanią na Kickstarterze już jutro, więc jeśli choć trochę Was zainteresowałem, to poniżej link: https://www.kickstarter.com/.../solas-starlight-an-irish... Cena zegarka oscylować będzie w kampanii między 329 a 399 euro, a docelowa cena detaliczna osiągnie poziom 549 euro. Zegarek wysyłany będzie z Irlandii, więc nie musimy martwić się o żadne dodatkowe opłaty poza ewentualnym kosztem wysyłki. Tekst Karol Bąk Chronosapiens Zegarki pod Lupą www.chronosapiens.com
  2. Recenzja opublikowana na Chronosapiens Zegarki pod Lupą www.chronosapiens.com Na Kickstarter wkrótce rusza kampania marki Mitch Mason. Dzięki uprzejmości właścicieli marki, oraz dzięki temu że Artur ma kawał ręki miałem przyjemność użytkować w prototyp zegarka, który miejmy nadzieję przerodzi się w produkt sprzedawany na szerszą skalę. Zegarek otrzymaliśmy w skórzanym etui w którym znajdują się 3 kieszonki na zegarki. Miłym akcentem jest fakt, że kolor opakowania jest dopasowany do koloru paska. Etui zostało wykonane bardzo solidnie i pewnie wyruszy w niejedną podróż z naszymi zegarkami. Koperta Jako miłośnik kopert w stylu starszych modelki Grand Seiko oraz ogólnie kopert które mają wiele płaszczyzn obrabianych w różny sposób byłem zachwycony kopertą przygotowaną przez producenta. Boki koperty na przemian polerowane i szczotkowane. Luneta bardzo ładnie wchodzi w część koperty i szlify przy łączeniach również zasługują na słowa uznania. Fantastycznym smaczkiem jest również element, który przypomina trochę ostatnie ogniwo wchodzące w kopertę (end link). Jest on szczotkowany i idealnie komponuje się z polerowaną lunetą. Koperta to zdecydowanie mocny punkt tego projektu który wyróżnia go na tle wszystkich innych produktów. Koronka jest zakręcana z widocznymi przetłoczeniami oraz logo producenta. Prototyp zegarka miał klasę wodoszczelności na poziomie 10 ATM. Finalny produkt będzie mógł się pochwalić 10ATM więcej. Szkło w prototypie jest szafirowe z powłoką antyrefleksyjną. Finalny produkt będzie posiadał 5 warstw takiej powłoki. Troszkę liczb: Średnica koperty 36,5 mm Lug to lug 43,5 mm Grubość koperty 12 mm Koperta wykonana ze stali 316L Tarcza Prosta, klasyczna i mega czytelna. Testowany model w wersji kolorystycznej „Field Grey” miał bardzo oryfinalny kolor tarczy który w zależności od oświetlenia raz wydawał się bardziej szary a raz wpadał bardziej w morski niebieski. Indeksy w kolorze białym, wskazówki w beżowym z czarną ramką i to wszystko pięknie zamyka niebieska wskazówka sekundnika, która w wersji finalnej będzie skrócona. Na plus zdecydowanie Super-LumiNova którą producent zastosował w zegarku. Efekt mam nadzieje dobrze oddają zdjęcia. Tarcza zegarka została zaprojektowana bardzo czytelnie. Pomimo tego że jest to prosty wzór to nie brakuje na niej wielu smaczków które dopełniają się doskonale razem z kopertą. Mechanizm W finalnej wersji produktu sercem zegarka będzie mechanizm Miyota 9039 z rezerwą chodu na poziomie 42h oraz z częstotliwością uderzeń na poziomie 28,800 (4Hz) Pasek Pasek wykonany ze skóry naturalnej z systemem szybkiej zmiany. Logo producenta widoczne na szlufce. Kolor bardzo dobrze dopełnia tarczę zegarka. Sprzączka podobnie jak koperta ma elementy polerowane i szczotkowane co doskonale się uzupełnia. Podsumowanie Zegarek Mitch Mason Chronicle Field Grey to zdecydowanie projekt przemyślany który wyróżnia się na tle wielu produktów. Koperta która została dopracowana pod wieloma względami, oraz bardzo ciekawa tarcza sprawia, że jest to zegarek który zdecydowanie może się podobać i co bardzo ważne udało się stworzyć projekt który nic nie udaje. Koniec Kampanii 08.09.2020 Cena 379 $ Linki : https://www.kickstarter.com/projects/mitchmasonchronicle/mitch-mason-chronicle-automatic-field-watch?fbclid=IwAR10fXHbbTLvm5KrqpBqbMet_T9NwDaXP_OZ6NvSqVaSQGQHJTDuWBFnAmk https://mitchmason.com/ Dominik Pazura www.chronosapienns.com
  3. #chronosapiens #Olto8 #Infinity Koniec kampanii KS w najblizszą środę 20.07 Na Kickstarter dobiega własnie końca kampania Olto-8 Infinity. Chwilę przed jej końcem trafił do nas na recenzje Chronosapiens jeden z prototypów tego modelu. Olto-8 jest nowym projektem osób od lat związanych z branżą zegarkową wcześniej pracujących między innymi dla Corum. Prace na projektem trwały ponad dwa lata, owocem jest oryginalny zegarek z niepowtarzalnym wyglądem i sposobem prezentacji czasu. Nazwa marki wzięła swój początek z numerologii. Według niej liczba 8 to symbol nieskończoności i wieczności - Infinity Osiem to też idealny cykl życia, zgodnie z tą zasadą balans osiągniemy, kiedy 8 godzin poświęcimy na sen, 8 na rozrywkę oraz 8 na pracę. Zegarek otrzymaliśmy w bardzo ciekawym pudełku z jakim nigdy wcześniej się nie spotkałem. Pudełko ma formę książki, po otwarciu jej okładki możemy częściowo zobaczyć zegarek a dokładnie jego 120 stopniową tarczę, otwarcie kolejnej kartki daje nam dostęp do zegarka oraz dwóch pasków, które dostarcza nam producent wraz z zegarkiem. Koperta Okrągła w kształcie spodka, satynowana w swojej górnej i dolnej części, boki polerowane z dwoma poziomymi żłobieniami. Zabieg dodaje charakteru oraz pozwolił na lekkie zmniejszenie koperty z zachowaniem średnicy tarczy. Solidna, w zależności od wariantu, który wybierzemy wykonana z chirurgicznej stali 316L lub z brązu cynowego CuSn8. Wersja ze stali dostępna jest również w czarnej powłoce PVD. Pozbawiana uszu, pasek zegarka montujemy pomiędzy kopertę a dekiel zegarka. Koronka okrągła z grawerowanym symbolem nieskończoności. Dekiel przeszklony, z symetrycznie rozłożonym grawerem opisującym model zegarka, zastosowane szkło oraz informację o tym, że zegarek napędzany jest mechanizmem automatycznym. Na deklu znajdziemy też informację o WR, które wynosi 50m pozwalające na lekkie zachlapania. Wszystko to zostało zamknięte od góry szkłem szafirowym. Mimo swojej średnicy 46mm oraz grubości 13.5mm spokojnie nadająca się nawet dla osób z drobniejszymi nadgarstkami. Tarcza Okrągła, duża i czytelna, wypełniająca prawie całą kopertę zegarka. Wielowarstwowa, swoim wyglądem przypomina te, które znamy z zegarków z komplikacją Retrograde. Tu również wskazówki poruszających się po wycinku okręgu w przypadku opisywanego modelu zakresie 120 stopni. Dzieląc koło na trzy części indeksy godzin i minut trafiły w górną część tarczy. Indeksy minutowe znalazły się na szczycie, parzyste "dziesiątki" od 0 do 6 z powiększoną czcionka w stosunku do mniejszych "piątek". Pod indeksami minut znajdują się godziny z indeksami od 12 do 12. Na pierwszy rzut oka odczytanie czasu wydaje się być trudne ale po chwili nie sprawia żadnych problemów. Centralną część tarczy zajmują sekundy, nie znajdziemy tu tradycyjnej wskazówki, jej funkcje spełnia obracających się dysk. Dolna część tarczy będąca jednocześnie tą najwyżej umieszczoną została zagospodarowana przez umieszczenie logo producenta oraz nazwę modelu, znajdziemy tu tez informację o zastosowaniu w zegarku mechanizmu automatycznego. Mechanizm Sercem zegarka jest lekko zmodyfikowana łożyskowana 21 kamieniami Miyota 8215 z 42 godzinną rezerwą chodu oraz dzienną wahaniem +/- 15 sec. Pasek Wykonany ze skóry naturalniej z wygodnym systemem szybkiej zmiany, klamerka z grawerem logo producenta. Podsumowanie Olto-8 Infinity to bardzo ciekawa propozycja dla osób lubiących wyróżniające się nietuzinkowe zegarki. Charakterystyczny design powoduje, że ciężko przejść obok niego obojętnie, pokochamy go lub..... nie Zegarek wykonany jest bardzo starannie, wszystkie element spasowane są z dużą dbałością, szybka zmiana paska po zwala nam "bawić" się stylami i kolorami. Wersja wykonana z brązu cynowego CuSn8 pozwoli nam obserwację ciekawego procesu patynowania. Zegarek nosi się bardzo przyjemnie, dość specyficzny sposób prezentacji czasu na pierwszy rzut oka wydaje się być nieczytelnym ale po chwili z zegarkiem nie powinniśmy mieć problemu ze sprawdzeniem godziny. Minusem zegarka może być koronka. Nie jest zakręcana, umieszczona w dolnej części spodka, poniżej spolerowanej krawędzi przez co od dołu dość mocno odstaje od zegarka, kilkukrotnie podczas testów "sama" odciągała się co powodowało dodatkowe ryzyko dostania się wilgoci do środka koperty z i tak niskim WR. Cena zegarka w przedsprzedaży w formie kampanii KS w zależności od materiału koperty zaczyna się od 309 USD co czyni z Olto-8 bardzo ciekawą pozycję. Dla mnie osobiście jeden z ciekawszych "futurystycznych" projektów z dostępnych teraz na rynku. Link do KS gdzie można zakupić zegarek https://www.kickstarter.com/projects/olto8-infinity/olto-8-infinity-exclusive-design-watch-for-the-up-and-coming Link do Fanpage na FB https://www.facebook.com/OLTO8/ Zapraszamy do Grupy Chronosapiens www.chronosapiens.com
  4. #recenzja #boldr #expedition #everest #chronosapiens Boldr Expedition Everest O marce Boldr a w zasadzie Boldr Supply Co to marka założona przez 3 młodych mężczyzn (Travis, Isa oraz Leon), który chcieli stworzyć zegarek łączący analogowe wzornictwo z funkcjonalnością. Uzbrojeni w takie nastawienie rozpoczęli podróż, która miała przynieść szybki sukces, ale jak to bywa w życiu nie wszystko poszło tak jak miało pójść. Boldr Voyage to pierwszy z ich zegarków, który swoją historię rozpoczął na Kickstarterze. Kapania przerosła oczekiwania twórców i w nieco ponad 24-godzinny cel 120000$ został osiągnięty. Początek sukcesu stał się początkiem kłopotów. Nieoczekiwanie wysokie koszty uzyskania certyfikatów CE oraz FCC (niezbędnych w przypadku wysyłki produktów międzynarodowych korzystających z technologii Bluetooth) sprawiły, że wszystko obróciło się o 180 stopni. Mimo wszelkich starań, nieprzespanych nocy i prób kampanię trzeba było anulować i przyznać się do porażki Wysyłane maile o zakończeniu kampanii miała być dodatkowym gwoździem do trumny, jednak los po raz kolejny postanowił sprawić figla. Klienci zamiast oburzenia i wściekłości dodawali otuchy a swoimi słowami mobilizowali do działania. Bogatsi o te doświadczenia panowie Travis, Isa oraz Leon zaczęli wszystko od początku. Kampanie na model Voyage oraz nowy - Journey trafiły na Kickstartera. Tym razem wszystko poszło po myśli twórców, a zegarki Boldr finalnie zaczęły trafiać do klientów. Zegarek Zegarek trafił do mnie w efektownym i nietuzinkowym pudełku, które wyróżnia się zarówno wykorzystanymi materiałami jak i samym wykonaniem. W środku znajdował się oczywiście zegarek, książeczka pełniąca formę notatnika, kilka elementów reklamowych jak naklejki oraz niewielka instrukcja obsługi. Boldr Expedition Everest posiada starannie wykończoną kopertę z matowej stali szlachetnej o szerokości 41 mm i 14 milimetrach grubości. Szerokość między uszami to 20 mm, zaś L2L to 46 mm. Warto podkreślić, że producent szczególnie postarał się o wykończenie krawędzi, które w zależności od padającego światła uwidaczniają swoje walory. Do koperty przykręcony został dekiel z 6 wcięciami oraz wytłoczonym logiem Boldr. Wodoszczelność do 200 metrów oraz zakręcane koronki gwarantują możliwość swobodnego nurkowania głębinowego. We wnętrzu koperty znalazł się szwajcarski mechanizm z automatycznym naciągiem Sellita SW200-1, łożyskowany na 26 kamieniach oraz posiadający 38-godzinną rezerwę chodu. Matowy, niebieski cyferblat posiada 3 poziomy, jednym z nich jest obrotowy, wewnętrzny pierścień ze skalą minutową. Kierując się niżej znajdziemy wąską, skośną strefę z 12 kropkowanymi indeksami godzinowymi. Najgłębszą i centralną część okraszono malowanymi oraz ręcznie nakładanymi indeksami i cyframi arabskimi, oknem datownika, niewielkim logiem marki oraz napisami dotyczącymi kolekcji, typu mechanizmu oraz wodoszczelności. By umożliwić odczyt wskazywanych wartości w mroku, wskazówki, duże indeksy oraz cyfry arabskie wypełniono substancją luminescencyjną Superluminova BGW9 + C3. Od frontu tarczę przesłania płaskie, szafirowe szkło z podwójną powłoką refleksyjną, przytwierdzone kapslowatym pierścieniem. Pasek to również dowód na to, że marka nie pozostawia niczego przypadkowi. Wykonany z granatowego silikonu pasek posiada wyraźne tłoczenia, które swoją strukturą przypominają gąsienicę czołgu. Dodatkowo pasek okraszono pokaźną sygnaturą marki od wewnętrznej strony, zaś na wierzchniej warstwie znajdują się subtelne loga marki. W przypadku klamry zastosowano ten sam zabieg, z którym mamy do czynienia w kopercie. Wykonana z matowej stali szlachetnej klamra posiada starannie dopracowane krawędzie oraz niewielkie log po lewej stronie. Użytkowanie i wrażenia Biorąc ten zegarek po raz pierwszy do ręki natychmiast rzucił mi się w oczy nietuzinkowy design oraz intrygujący sposób wykończenia poszczególnych elementów. Sam rozmiar pierwotnie wydawał mi się niewystarcząjacy bo jako gorący zwolennik diverów przyzwyczaiłem siebie i swój nadgarstek do rozmiarów na poziomie 43-46 milimetrów. Mimo iż zegarek jest ewidentnie mniejszy to samo użytkowanie było dla mnie bardzo przyjemne, a jego gabaryty z dnia na dzień stawały się coraz mniejszym problemem. Boldr układał się na mojej ręce bardzo dobrze, a dość wyraźne koronki nie naprzykrzały się swoją obecnością. Pasek idealnie dopasowuje się do nadgarstka i nie mogę zarzucić mu niczego złego jednak w testowanym przeze mnie egzemplarzu miałem do czynienia z efektem kapsla od Frugo. Ruszając paskiem na wysokości uszu koperty miało miejsce charakterystyczne „strzelanie”. Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że je polubiłem i uznałem za celowe choć pewnie takowym nie było. Szlufki to chyba najsłabszy element z jakim miałem do czynienia w przypadku tego zegarka, zdają się być zbyt wąskie i źle przepuszczają pasek, który mimo swej dużej elastyczności nie pozwalał na zbyt swobodne wyciąganie i wkładanie go. Luma łapie światło bardzo dobrze i świeci tak jak się tego spodziewałem czyli ani długo ani krótko, po prostu dobrze. Reasumując...Boldr Expedition Everest to czasomierz, który bardzo mocno przypadł mi do gustu i pomimo pierwotnych obaw dotyczących jego niewystarczających gabarytów szybko odczarował mnie z tego wrażenia sprawiając mi mega dużą radochę z noszenia go. Zarówno jakość wykonania, niebanalny design, komfort użytkowania, łatwość obsługi oraz doskonała prezencja w pełni uzasadniają cenę 599 USD, ale jeśli weźmiemy jeszcze pod uwagę, że większość tego typu zegarków posiada dużo większe rozmiary to zdamy sobie sprawę, że wyróżnia się on w niemal każdym segmencie. Z żalem się z nim rozstanę i kropka, a dla tych co dotrwali do końca krótkie info, że będzie szansa otrzymać jeden z zegarków Boldr Jale więcej informacji otrzymacie od nas niebawem. Tekst. Daniel Wiktorowicz - Chronosapiens Każdego tygodnia nowa recenzja na Chronosapiens
  5. Nie znalazłem tej marce poświęconego wątku, więc postanowiłem go założyć. https://www.sternglas.com/ Microbrand z Hamburga robiący zegarki w bauhausowym stylu. Sam jestem zadowolonym posiadaczem automatycznego modelu Naos, zakupionego na forum. Niedawno pojawił się nowy, Kanton, mocno inspirowany Max Billem. Jestem nowy w świecie zegarków, więc o jakości nie mogę się wypowiadać, ale bardzo podoba mi się estetyka, przy znośnej cenie (przynajmniej w przypadku Naosa). Kanton przy 799 Euro wydaje się już nie być tak atrakcyjny,
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.