Wrzucam kilka wakacyjnych lektur:
Alfred Lansing – „Antarktyczna wyprawa Sir Ernesta Shackletona”
Historia wyprawy na biegun południowy z 1914 r. Jeśli komuś wydaje się, że ma w życiu ciężko, bo zawalili go pracą albo nie może dopasować bransolety do zegarka – niech przeczyta, z czym zmagali się członkowie załogi statku Endurance. Nieprawdopodobna wola walki i hart ducha. Zastanawiam się, czy są jeszcze tacy ludzie.
Edit: ze wględu na temperatury w jakich podróżowała ekipa Sir Shackletona - szczególnie polecam lekturę na upalne dni:)
Maciej Siembieda – „Gołoborze”
Wojna dwóch rodzin spod Świętego Krzyża ciągnąca się na przestrzeni pokoleń. Do tego masa odniesień do historii regionu świętokrzyskiego. Świetna powieść.
Paweł Rzewuski – „Krzywda”
Powieść historyczna osadzona w XVII-wiecznej Polsce, wzbogacona o elementy fantasy i wierzeń ludowych. Czyta się całkiem nieźle. Jak dla mnie książka zyskałaby jeszcze więcej, gdyby odpuścić demony oraz czary i skupić się na warstwie przygodowo-historycznej. Przypomniały mi się czasy kiedy zaczytywałem się Trylogią Sienkiewicza.