Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Gość fidelio

Quo Vadis Zelos? Zelos Sworsfish - recenzja

Rekomendowane odpowiedzi

Gość fidelio

Jakiś czas temu moje zegarkowe ADHD znowu skierowało mnie w kierunku divera z microbrandu. Moje doświadczenia w tym zakresie kończą się na Zelosie (miałem Mako 500 V1 oraz Helmsmana 2 w brązie), stąd w zasadzie od razu bardzo zainteresował mnie model Swordfish, ponieważ szukałem czegoś mniej "barokowego" niż Mako 500, gdy chodzi o to, co się dzieje na tarczy :) IMO Zelos z marketingowego punktu widzenia zrobił bardzo dobry krok, ponieważ model Swordfish dostępny jest w dwóch wersjach, które wedle mojej najlepszej wiedzy różnią się tylko werkiem. Mamy więc wersję na Eta 2892-2 w wersji elabore oraz wersję na mechanizmie od Seiko, wyraźnie tańszą. Wizualna różnica jest taka, że wersja na werku od Seiko jest bez daty.


Bohater recenzji to wersja z werkiem "swiss made", którą kupiłem w ramach europejskiej dystrybucji i która była u mnie na drugi dzień po wysłaniu jej z Holandii.


1.

Zegarek, jak to zwykle u Zelosa, pojawił się w pięknej oraz drewnianej (i pachnącej) skrzynce. Zapakowany w skórzane etui podróżne, z metalową kartą oraz dodatkowym skórzanym paskiem w stylu vintage, bardzo dobrej jakości. Zegarek jest na bransolecie, ale o niej nie będę się rozpisywał, ponieważ nie jestem ani fanatykiem, ani znawcą bransolet. IMO jest ona całkiem niezłej jakości (jak na tą półkę cenową) i na pewno nie ma się co wstydzić, gdy zestawimy ją z tym, na czym oferowane są modele od Seiko (mam tu na myśli Sumo oraz "kolorowe" Monstery). Zegarek w wersji kolorystycznej "BLACK SAND", o dość kompaktowych wymiarach, czyli: średnica 42 mm, L2L 48 mm oraz wysokość 13 mm. IMO bardzo proporcjonalnie i nie ma się wrażenia obcowania z "klockiem". Szerokość między uszami to 22 mm. Koperta oczywiście stalowa, dekielek pełny, z bardzo dobrze wykonanym grawerem. Na dekielku informacja o wodoszczelności - 300 m, limitacji (mój to 010/060), szkle szafirowym oraz rodzaju stali (316L), jaki użyty do wykonania koperty. Szkło w tym modelu jest płaskie i wyposażono je w wewnętrzny antyrefleks.
 

2.

Koperta, w szczególności gdy weźmie się pod uwagę przedział cenowy, wykonana jest bardzo dobrze, ale to już powoli staje się wręcz cechą rozpoznawalną tego microbrandu. Przeważają powierzchnie satynowane, choć jednak z płaszczyzn uszu polerowana jest na wysoki połysk, co tworzy bardzo ciekawy efekt. Co ciekawe, na bocznej powierzchni koperty da się zauważyć szlif pionowy, z którym do tej pory miałem do czynienia w JR. W przypadku Zelosa nie jest to może jeszcze ten poziom wykonania co w przypadku np. Terrascope czy Aquascope od JR, ale biorąc kwotę, jaką trzeba zapłacić za Zelosa, trudno tu do czegoś się przyczepić. Zakręcona oraz logowana koronka, która ukryta jest w osłonie (tym razem logo na koronce nie jest wypełnione lumą, ale IMO to dobrze). Bezel jednokierunkowy, na 120 klików, który pracuje z wyczuwalnym oporem, ale i bez luzów, czyli tak, jak lubię. Jeśli chodzi o centrowanie bezela, to nie ma żadnych problemów, wszystko jest idealnie i pod tym względem niektóre modele Seiko mogłyby brać przykład z Zelosa ;) Wkładka bezela to satynowana ceramika. Na wkładce oczywiście podziałka nurkowa, a także indeksy. Wszystko to wypełnione lumą i bardzo ładnie świecące, jak to u Zelosa. Bardzo ciekawie wygląda w tym zegarku luneta, która oddziela szkło od bezela, ponieważ jest ona wieloboczna, co tworzy całkiem ciekawy efekt wizualny.

3.

Dlaczego wybrałem ten model? Ano z powodu tarczy, która od razu mi się spodobała. Raz, że jest ona nie tak "barokowa" jak w przypadku posiadanego przeze mnie wcześniej Mako 500 V1, a dwa, jest to "kanapka". Ja zawsze chciałem mieć "kanapkę". Na tą wyśnioną mnie nie stać, więc ...tym razem Zelos ;) Pod godziną 12tą mamy nakładane logo Zelosa (w kolorze złotym). Niżej, ponad godziną 6tą napisy AUTOMATIC (naniesiony białą farbą) oraz 300m/1000ft (naniesiony czerwoną farbą). Nad samą godziną 6tą datownik (okienko datownika czarne, cyfry/liczby białe), czyli całość dość skromna i z zachowaną symetrią. Indeksy godzinowe w kolorze żółtym, "chapter ring" w kolorze białym, z podziałką minutową w kolorze żółtym. Sama tarcza w kolorze czarnym, piaskowana. Dość grube wskazówki godzinowa oraz minutowa (w kolorze złotym) oraz wskazówka sekundnika w kolorze żółtym, ostro zakończona, z przeciwwagą. Czego bym tu sobie życzył? Może trochę cieńszych wskazówek godzinowej oraz minutowej, które byłyby ostrzej zakończone, dzięki temu odczyt czasu byłby łatwiejszy. Oczywiście wskazówki, a także indeksy oraz chapter ring wypełnione luminową, dzięki czemu Zelos świeci intensywnie, bardzo długo (moje doświadczenia pokazują, że tylko delikatnie ustępuje Seiko jeśli chodzi o długotrwałość świecenia) oraz ...dwukolorowo ;)

 

4.

Co do werku, to zdecydowałem się na wersję na Ecie 2892-2. O samym werku nie będę się jakoś nadmiernie rozpisywał, bo to konstrukcja powszechnie znana oraz ceniona. Po odkręceniu koronka pięknie pracuje, a i gdy chodzi o odchyłki (nie jestem fanatykiem w tej dziedzinie), na pierwszy rzut oka nie zauważam nic niepokojącego, co oznacza, że jest dobrze ;)
 

5.

W podsumowaniu wypada mi w pierwszej kolejności napisać, że tytuł tej recenzji jest nieco przewrotny, bo Zelos IMO podąża właściwą drogą, kierując się ku jasnej stronie mocy :D To mój trzeci zegarek od tego producenta i nie mam wątpliwości, że gdy chodzi o relację jakość/cena, jest to świetna opcja. Za ok. 2200 zł (zakup w ramach europejskiej dystrubucji) dostajemy bardzo dobrze wykonaną kopertę, szkło szafirowe, ceramiczną wkładkę bezela i Etę 2892-2 (w wersji elabore) co w tym przedziale cenowym raczej nie jest spotykane. IMO to bardzo dobra alternatywa dla innych diverów z tego przedziału cenowego, co w szczególności odnoszę do modeli Seiko, na czele z Zółwiem czy też SUMO, które biorąc pod uwagę moje własne doświadczenia z tymi zegarkami, oferują jednak mniej niż recenzowany Zelos Swordfish (choć oczywiście dostrzegam piękny projekt koperty Sumo i jakość jej wykonania) :) Jeśli więc ktoś szuka nietuzinkowego divera, nadającego się także do noszenia na mniejszych nadgarstkach, dobrze wykonanego, oferującego bardzo dobrą relację jakość/cena, to Zelos Swordfish jest IMO bardzo dobrym wyborem, tym bardziej, że występuje on także w wersji na werku Seiko, a wówczas jest zdecydowanie tańszy. Żeby jeszcze tylko klamerka przy pasku skórzanym była logowana ;)

Zdjęcia oczywiście moje, więc jak zwykle są, jakie są ;) Niemniej jednak, zapraszam Koleżeństwo do lektury ;)

post-34987-0-70348700-1545829595_thumb.jpg

post-34987-0-72350300-1545830016_thumb.jpg

post-34987-0-92867200-1545830030_thumb.jpg

post-34987-0-11066100-1545830041_thumb.jpg

post-34987-0-54353400-1545830053_thumb.jpg

post-34987-0-90009800-1545830064_thumb.jpg

post-34987-0-27799500-1545830075_thumb.jpg

post-34987-0-21834500-1545830085_thumb.jpg

post-34987-0-10338800-1545836330_thumb.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Spatz

Dzięki Rafał. Fajnie, że komuś się chce.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość fidelio

Spoko Konrad :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Świetna recenzja a i zegarek interesujący w tym przedziale cenowym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość fidelio

Świetna recenzja a i zegarek interesujący w tym przedziale cenowym.

Dzięki, bez wątpienia "dużo zegarka w zegarku" ;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ładnie napisane aż chce się kupić :P To kiedy twój ląduje na bazarku? ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość fidelio

Ładnie napisane aż chce się kupić :P To kiedy twój ląduje na bazarku? ;)

Dzięki, na razie się nim cieszę, a co dalej, to tego nie wiem ;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na zdjęciach sprawia wrażenie większego niż wynika to z podanych wymiarów.


Deus Dona Me Vi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość fidelio

Na zdjęciach sprawia wrażenie większego niż wynika to z podanych wymiarów.

Bo taki ze mnie mistrz fotogeafii ;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Fajnie i ciekawie napisane Rafał :) Tylko 60 ich wyprodukują?  :o 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość fidelio

Fajnie i ciekawie napisane Rafał :) Tylko 60 ich wyprodukują?  :o 

Dzięki Piotr! Co do limitacji, to jest to trochę zagadka, bo na ich stronie nic nie mogę znaleźć ;-) Ale zarówno na zegarku, jak i na karcie, stoi napisane 010/060 :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trochę mnie to zastanawia, co za biznes robić 60 sztuk i za taką cenę ? Ciekawe, czyli masz już unikat :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość fidelio

Trochę mnie to zastanawia, co za biznes robić 60 sztuk i za taką cenę ? Ciekawe, czyli masz już unikat :)

Nie wiem, choć akurat ta kwestia najmniej mnie w tym przypadku interesuje ;-) na

Faktem jest jednak, że spora część kolekcji jest już wyprzedana, więc może jednak coś w tej limitacji jest ;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak, na ich stronie nic o limitacjach nie napisali, może dostałeś limitkę, bo dowiedzieli się że kochasz zegarki :P:D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość fidelio

Tak, na ich stronie nic o limitacjach nie napisali, może dostałeś limitkę, bo dowiedzieli się że kochasz zegarki :P:D

Tia...

Chociaz faktycznie, niektórzy sprzedawcy podają, że te zegarki są limitowane (przynajmniej gdy chodzi o wersję na 2892-2).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość fidelio

Fajna recenzja :)

Podziękował Kolego :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciekawa recenzja Rafale.

Fajnie są te mikrobrandy, trochę pokazują ile w cenie zegarka jest zegarka, a ile pijaru :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość fidelio

Ciekawa recenzja Rafale.

Fajnie są te mikrobrandy, trochę pokazują ile w cenie zegarka jest zegarka, a ile pijaru :)

Dzieki Marcin :-) Ja początkowo do microbrandów podchodziłem "jak pies do jeża", ale Zelos (a wceśniej MV) wyleczyły mnie z takiego podejścia :-) W tym wszystkim żałuję trochę tylko jednego, a więc pewnego Airmana, którego musiałem sprzedać, żeby ten Zelos się u mnie pojawił ;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzieki Marcin :-) Ja początkowo do microbrandów podchodziłem "jak pies do jeża", ale Zelos (a wceśniej MV) wyleczyły mnie z takiego podejścia :-) W tym wszystkim żałuję trochę tylko jednego, a więc pewnego Airmana, którego musiałem sprzedać, żeby ten Zelos się u mnie pojawił ;-)

Odkupisz sobie ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość fidelio

Odkupisz sobie ;)

Jak znam życie, to pewnie prędzej czy później taki powrót nastąpi ;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dobrze Rafał trafiłeś z nim, nie wie czy w tej chwili kupiłbyś za tą cenę + limitka :)  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość fidelio

Dobrze Rafał trafiłeś z nim, nie wie czy w tej chwili kupiłbyś za tą cenę + limitka :)

 

Fakt, poza tym, to był mój trzeci Zelos z tego samego źródła, o czym od razu wspomniałem rozpoczynając negocjacje dotyczące ceny za ten zegarek ;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Fakt, poza tym, to był mój trzeci Zelos z tego samego źródła, o czym od razu wspomniałem rozpoczynając negocjacje dotyczące ceny za ten zegarek ;-)

I to wszystko wyjaśnia, cena, limitacja dla stałego klienta :) Przy następnym zakupie będzie jeszcze lepiej  :P  :D 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak znam życie, to pewnie prędzej czy później taki powrót nastąpi ;-)

W bransie endlink jest pełny?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Podobna zawartość

    • Przez PistolPete
      Sprzedam zegarek Eterna Kontiki Four Hands- ref. 1592.41.40
      To już coraz trudniejszy do znalezienia w tak rewelacyjnym stanie „youngtimer”. UWAGA! Z dodatkową jasną tarczą oraz ringiem, gdyby ktoś zechciał kiedyś zmienić obliczę Eterny.
       
      Eterna KonTiki Four-Hands to szwajcarski zegarek automatyczny inspirowany słynną wyprawą Thora Heyerdahla przez Ocean Spokojny z 1947 roku. Jego cechą charakterystyczną jest centralny datownik wskazówkowy (czwarta wskazówka), który wskazuje aktualny dzień miesiąca na wewnętrznym pierścieniu tarczy.
      Tarcza jest bardzo czytelna, z charakterystycznymi dla linii KonTiki dużymi, trójkątnymi indeksami pokrytymi masą luminescencyjną (Super-LumiNova) na godzinach 12, 3, 6 i 9. Wewnętrzny krąg zajmuje skala datownika od 1 do 31. Na odwrocie koperty znajduje się piękny, głęboki grawer przedstawiający tratwę Kon-Tiki, którą Thor Heyerdahl przepłynął Pacyfik.
       
      Dane techniczne:
      Średnica koperty:                  42mm
      Grubość koperty:                  ok. 12mm
      L2L:                                          46mm
      Mechanizm:                           Automatyczny, Eterna Caliber 3914A (baza: ETA 2836-2 lub nowsza Sellita SW220-1)
      WR:                                          120m
      Koronka:                                 Zakręcana
      Szkiełko:                                 Szafirowe z powłoką antyrefleksyjną (bardzo dobrym AR)
       
       
      Zegarek był pierwotnie kupiony w Niemczech w 2006r. Jestem jego drugim właścicielem. Eterna przeszła pełny serwis na przełomie 20225/2026 roku.
       
      Zegarek jest sprzedawany w całym oryginalnym zestawie. Zestaw jest zadbany ale niestety pudełko skórzane, w związku ze swoim wiekiem, się nieco łuszczy. Efekt znany m.in. z pudełek Omegi.
       
       
      Stan zegarka, wizualny oraz mechaniczny, oceniam na doskonały. Myślę, że nawet 9/10. Podczas noszenia i wstępnego oglądanie nie rzuciły mi się w oczy żadne ewidentne ślady noszenia. Szkło jest czyste. Obecnie bransoleta jest ustawiona na nieco ponda 19,5cm nadgarstek. W zestawie znajdują się dodatkowe 2 ogniwa.
       
       
      Cena:  6200PLN, wysyłka z Austrii w cenie.
      Istnieje (dość ograniczona ale jakaś jest) możliwość odbioru zegarka z Polski.
       
      Z tego co sprawdziłem to jedna z lepszych ofert na rynku.
      Zapraszam do kontaktu.













    • Przez Frozenn
      Witam. Zegarek w świetnym stanie, pierwszy zakup - 11/05/2026, bez mała jak nowy, jedyne ślady użytkowania widać na skórzanym pasku. Jest to norma w tego typu paskach, a same ślady są znikome dzięki zastosowaniu zapięcia motylkowego. Reszta zegarka w stanie fabrycznym. Żadnych śladów na szkle, kopercie, deklu, uszach czy bezelu. Nic a nic. Stan wg skali forumowej to takie 9/10. Wszystko to umieściłem na zdjęciach poniżej. Przyznaję - amatorskich, telefonowych, za to bez retuszu i picowania 😉.
       
      Garść specyfikacji:
      - koperta 42 mm, czarny mat
      - grubość niecałe 11 mm
      - między uszami 22 mm
      - lug to lug 52 mm, świetnie się układa 
      - bezel obrotowy, gładko pracuje 
      - uszczelnienie 10 atmosfer
      - szkło szafirowe, płaskie 
      - dekiel przeszklony, również szafir 
      - teleskopy szybkiego montażu 
      - korona push - pull, sygnowana 
      - masa ok. 90 gramów.
       
      W środku Sellita SW 200, standard grade, na dobrym chodzie. Po wyjęciu z pudła robi takie plus 8 sekund na dobę, odkładany koroną w dół. Gdy jest nienoszony dłużej, odpoczywa w rotomacie, gdzie nieco przyspiesza - do plus 12 sekund na dobę. Potencjał do regulacji jest niemały 😉 Miałem swojego czasu Venezianico Nereide z tym werkiem, po regulacji - chronometr! 
       
      Zestaw zawiera wszystko to co daje producent przy zakupie nowego, począwszy od kartonowej obwoluty, dalej przez pudła, papierologię, zawieszkę i folię ze szkiełka. Karta gwarancyjna w zestawie - ważna do 11/05/2031.
       
      Cena. Otóż producent na oficjalnej stronie życzy sobie 4200 zł. Na stronach autoryzowanych sprzedawców model pojawia się w przedziale cenowym od 3600 do 3800 zł. Na promkach można go ustrzelić za nieco poniżej 3ch tysięcy złotych. 
       
      Natomiast u mnie jest on do wzięcia za 1990  1790 zł. Koszt wysyłki po mojej stronie, preferuję InPost. Cena do symbolicznej negocjacji, jak to w tego typu sprzedaży bywa. 
       
      Podsumowując, zegarek jak nowy, znikome ślady użycia na pasku, pełen zestaw jak prosto ze sklepu i to za bez mała pół ceny. Świetne edc bez zbędnego blingu, pasuje do wszystkiego i świetnie leży, jednak u mnie w serduszku nurasy i nurkopochodne na pierwszym miejscu Dlatego zdecydowałem, że ląduje na bazarku. Zapraszam do rozmów.
       
      Pozdrawiam, 
      Maciej/Frozenn.
       
      Edit: Rozważę wymianę na coś ciekawego w manualu lub coś spatynowanego w brązie. 
       
       
       




















    • Przez PatrykAndLife
      Cześć!
      Wpadł mi na nadgarstek najtańszy solarny nurek od Citizena jaki znalazłem - BN0159-15X. Postanowiłem zrobić krótką recenzję na swoim kanale - zapraszam!
       
    • Przez Funky_Koval
      Longines HydroConquest 39mm
       

       
      W 2007 roku Longines stworzył nową serię swoich zegarków sportowych pod nazwą Longines Sport Collection. To wtedy linią dedykowaną dla miłośników sportów wodnych stał się HydroConquest. W 2013 roku odświeżyli ją, wprowadzając tarczę z cyframi arabskimi na wszystkich godzinach (tzw. full numeral dial) oraz czerwone akcenty, ale klasyczny układ 12-6-9 i tak powrócił jako uwielbiany przez klientów standard. W tym okresie w ofercie firmy znajdowały się również chronografy. Kluczowy moment w historii modelu nastąpił w 2018 roku, kiedy zadebiutował HydroConquest Ceramic. Później, w 2023 roku Longines podjął decyzję o wyraźnej zmianie języka stylistycznego. Wtedy zaprezentowano model HydroConquest GMT. W 2026 roku dokonano liftingu całej kolekcji. Doświadczenia i estetyka z wariantu GMT zostały przeniesione do klasycznego divera 3-wskazówkowego. Ewolucja HydroConquesta to droga od surowego, wyrazistego tool watcha do desk divera klasy entry-luxury. W najnowszej odsłonie Longines porzucił charakterystyczne, wielkie cyfry 12-6-9 na rzecz eleganckich indeksów geometrycznych, a aluminiowy bezel zastąpił ceramiką. Smuklejsza koperta (11,7 mm) otrzymała sprawniejszy mechanizm z krzemowym włosem i 72-godzinną rezerwą chodu (wobec dawnych 38 h). Skok jakościowy  stanowi także rezygnacja z prostej, frezowanej klamry na rzecz nowej bransolety z wygodną, beznarzędziową mikroregulacją w zapięciu. No i tym sposobem dotarliśmy do referencji L3.779.4.70.6.
       

       
      Koperta
       
      Zegarek jest prawie w całości szczotkowany. Polerowane elementy są na tarczy, o czym będzie później. To, co nas interesuje, to jakość wykonania i od razu powiem, że jest dobrze. Szczotkowanie jest głębokie, widoczne, zegarek raczej się nie błyszczy, co było dla mnie zaskoczeniem. Nie wali po oczach,  daje raczej dość stonowany efekt. I dobrze, bałem się trochę, że razem z błyszczącym meshem może dojść do tzw. "efektu hindusa":
       

       
      Na uwagę zasługuje ładnie wykończona powierzchnia między uszami. To ważne, bo bransoleta jest na prostym endlinku.
      Koronka w tym modelu ma odpowiednią wielkość i jest sygnowana logo firmy. Chronią ją crown guards. Czyli jak na razie wszystko gites. Jest jednak przysłowiowa łyżka dziegciu w tej beczce miodu: dekiel. Tam grawer jak grawer  nie ma się czym ekscytować, natomiast jest on dość szorstki. To na minus. Mogli jednak łagodniej go wykończyć i dać jakiegoś nurka czy inną fajkę do nurkowania. A tak jest, jak jest. Zegarek ma klasę wodoszczelności 300 metrów. Sztuka dla sztuki, bo prędzej na takiej głębokości by mi łeb eksplodował niż zegarek, ale hej lepiej mieć niż nie mieć. Szary, ceramiczny bezel ma 120 klików i chodzi baaardzo przyjemnie. Jak kołowrotek w wędce. W moim egzemplarzu centruje ale trzeba pamiętać, że z tym może być różnie.  Raczej nie przekoszenie w stylu Seiko, ale o włos może nie trafiać. W sumie pierdoła, ale dla pasjonatów istotny detal. Na górze ma wypukłą kropkę z lumą. Cyfry są ładnie wygrawerowane w ceramicznej wkładce. Bezel ogólnie na plus.
       
      Garść pomiarów:
      Średnica koperty: 39,0 mm Lug-to-Lug: 48,1 mm Grubość: 11,7 mm (smuklej niż starsze generacje ~12,2 mm) Szerokość uszu (paska): 20,0 mm  
      Tarcza, luma
       
      Tu jest naprawdę dobrze! Tarcza jest lakierowana, piano black. Ma połysk, który pięknie gra z nakładanymi indeksami. Nakładane jest również logo skrzydlatej klepsydry. Błyszczące wskazówki są polerowane. W moim egzemplarzu zamocowane prosto, z czym firma miewa problemy. Zalumione jak na nurka przystało. Luma ma dwa kolory zielony na indeksach i godzinowej, na minutowej i kropce bezela niebieski. Na godzinie 3. jest obramowane okienko daty. Całość jest czytelna (podwójny AR robi robotę) i razem z szarym bezelem oraz szczotkowanym meshem tworzy przyjemną dla oka kompozycję. JEDNAK. Co palą projektanci w Szwajcarii to nie wiem, ale chyba bym nie chciał. Na Boga, wywalić datę i dać okrągły indeks na 3. albo zrobić wszystkie indeksy w jednym kształcie! Niby to DNA HydroConquesta bla bla bla, ale jak dla mnie stylistyczny zgrzyt. No cóż, Longines ostatnio nawypuszczał sporo referencji bez daty, może i tutaj się doczekamy.
       

       

       
      Don’t mesh with me! Czyli bransoleta
       
      Tutaj miałem największą wątpliwość przed kupnem. Ja wiem, że są zegarki za bańkę, ale 10k to i tak dużo dla przeciętnego chłopa. Bransolety i spasowanie to bolączka wielu firm. Miałem przez chwilę czarną wersję HydroConquesta i właśnie przez to ją oddałem. Endlink bransolety przylegał do koperty, ale po naprężeniu pojawiała się 0,5 mm szpara. Yikes. Wiem, że 99% ludzi to zleje, ale ja nie mogłem. Nienawidzę takich szpar i dla mnie to dealbreaker. Zatem zdecydowałem się na mesh i jakże przyjemnie się zaskoczyłem.
      Bransoleta jest szczotkowana z zewnątrz, ma wyciągane ogniwa do skracania. System to pin & collar, czyli sztyft i tuleja. Skraca się raczej bez problemu, a dzięki temu, że ogniwa są małe (mniejsze niż w wersji H-link), można złapać dobry fit. Zwęża się z 20 do 18 mm. Zapięcie daje możliwość regulacji on-the-fly, jakieś 0,7 cm, trzy pozycje. Bardzo dobrze spasowane i wykonane, a co najważniejsze: nie jest wielką bułą na nadgarstku ani nie ma wielkiej wysuwanej sztaby metalu (patrzę na ciebie, Sinn!). Estetyka, mimo wspomnianych obaw o efekt hindusa, jest jednak stonowana. No i wygoda noszenia na moim 16.5 cm nadgarstku to absolutny sztos. Podsumowując: jest dobrze. Czuć pieniądz, ale tylko trochę 
       

       

       

       

       
      Werk
       
      Calibre L888.5 to nazwa kodowa ETY: A31.L11. Ten sam werk napędza „zwykłego” Conquesta, HydroConquesta oraz Spirita. Jedyna różnica to certyfikacja COSC, której opisywany model nie ma. Ale i tak trzyma odchyłkę na poziomie kilku sekund na dobę. Osobiście nie lubię dopłacać za COSC bo  bardzo to pompuje cenę zegarka, a realnie korzyść jest znikoma. Co innego większa rezerwa chodu (72 h). Zegarek jest "weekendoodporny". Jak go zdejmiesz w piątek, to w poniedziałek będzie chodził dalej.  I to ma znaczenie dla zegarkowca, bo ja jestem z tych, co po domu noszą inne, do pracy inne, a w sobotę do dresu jeszcze inne. Tak, Panie Doktorze, rozmawiam z nimi. Nakręcam. Dotykam. Proszę mnie nie zapinać w pasy  😜Zastosowanie krzemowego włosa balansu (silicon hairspring) sprawia, że zegarek jest wyjątkowo odporny na pola magnetyczne, bardziej niż np. „zwykła” Sellita SW200. Można spokojnie na balety. Laski na Longinesa nie wyrwiesz ale przynajmniej się nie namagnesuje od głośników
       

       
      Podsumowanie
       
      Longines rozbił tym modelem bank. W takim sensie, że czekając na dostawę (3 miesiące), szukałem alternatyw i nie znalazłem. Nie ma innego zegarka od uznanej szwajcarskiej manufaktury w budżecie do 10k PLN, który by oferował tak wiele i był tak dobrze wykonany.
      Oni go rozsądnie wycenili, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Popyt przerósł podaż i dostanie nowego HydroConquesta w rozmiarze 39 mm jest na moment pisania tej recenzji problematyczne. Nieco krócej czeka się na wersje większe, ale i tak patrzycie na wiele tygodni, wręcz miesięcy czekania. Normalnie buying experience jak w Rolexie Nawet zapisy i listy kolejkowe są, serio. Ale warto, zdecydowanie. Mój powrót do obrotowych bezeli jest całkiem udany. Miłego dnia wszystkim! Nakładam HydroConquesta i pędzę nurkować. Miałem na koniec wkleić Henryka z materiałów promocyjnych Longinesa ale kij z nim. Liwia ładniejsza (źródło: https://www.instagram.com/miliholicy/?hl=pl) 
       

       

       
       
       
       
       
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.