Punkt dla Ciebie, rzeczywiście zupełnie nie brałem tego pod uwagę Niestety zawodowo i hobbystycznie zajmuję się historią wojskową, a na historii handlu i obyczajów się nie znam zupełnie. Mam zdjęcia pradziadka z okresu międzywojennego w meloniku, kamizelce i łańcuszkiem od zegarka kieszonkowego (aż moje córki ochrzciły go "konduktor") - podejrzewam, że to ten zegarek. Zatem między jego wyprodukowaniem, a dowodem fotograficznym (nie mam pod ręką zdjęcia, a i tak chyba nie były datowane) minęłoby góra 25 lat.
Ale teraz mi wpadło do głowy! Mój dziadek brał udział w powstaniu wielkopolskim! Tzn. przekradł się przez granicę i wstąpił do pułku strzelców, z którym potem zdaje się wkraczał na Pomorze. Czyli to mogłoby wyjaśniać historię tego zegarka.
A handel używanymi zegarkami w początkach XX wieku, to ciekawe zagadnienie badawcze. Ale chyba nie było z tym, jak z samochodami teraz. Myślę, że przechodziły z ojca na syna. Nie starzały się przecież tak często, jak samochody.