Po kilkudziesięciu takich zabawach i lekkiej korekcie ustawienia kotwicy zegar ruszył. Tj. to, co złożyłem, czyli sama przekładnia chodu. Muszę go jeszcze raz rozkręcić, uzupełnić o resztę elementów, wyczyścić i porządnie nasmarować.
Został jeszcze problem wstawiania zębów, który pokonał mnie dwa razy - wstawka za każdym razem odpadała w trakcie szlifowania. Ale to dlatego pewnie, że końcówka wygląda |_| zamiast /_\ Spróbuję poćwiczyć na blaszce zabawę piłą włosową, żeby osiągnąć taki efekt.
Zastanawiam się jednak, co spowodowało utratę tych zębów. Najpierw myślałem, że to ja przy próbie spuszczenia napięcia sprężyny. Nie mniej jednak była sprężyna chodu, a koło dotyka bębna sprężyny bicia, która była pęknięta. Czyli chyba nie jest możliwe, żebym to zrobił ja, prawda? Stało się to, gdy poprzedniemu właścicielowi zegara pękła sprężyna bicia?