Moje wszystkie radzieckie (poza trzema) i jedna delbana (taka popularna, mała, z lat 60-tych), to sentymentalne nabytki po dziadku. Ale poza tym, że to dziadkowe, nic nie wiem (poza jednym, o którym wiem, że dziadek go nosił, bom widział na własne oczy ) wszystkie naprawione jakiś czas temu i leżą w pudełku, bo szkoda ich nosić - szkiełka łapią ryski od patrzenia, a ich chromowanie łatwo uszkodzić. Mam też zegarek (duża pozłacana sława), który nosił tato i mi go dał, bo był zepsuty i leżał - też naprawiony. Jedyny zakupiony to łucz na 2209, którego własnie się pozbywam, bo również leży, a wartości sentymentalnej nie ma mam też sławę heksagonalną, moją własną od nowości, z dzieciństwa, zakupiona bodajże w 1988 roku. Tato mi ja nakręcał, bo ciężko mi było Ale taka pamiątka po czechosłowackim genprouczniku, to już jednak coś unikat