W pewnym sensie rozumiem sentymentalne narzekania, to przychodzi z czasem i wiekiem. Podstawowy problem polega jednak na ułomności zapamiętywania. Po pierwsze nasz mózg (psychika) ma tendencje do utrwalania raczej pozytywnych wydarzeń (instynkt samozachowawczy), po drugie dawne czasy, to czasy młodości, a zawsze lepiej być młodym i pięknym, niż starym i bogatym. Po trzecie tęsknimy za niskimi cenami, zapominając o tym, że kiedyś zarabialiśmy znacznie mniej. Ja pamiętam zarobki na poziomie 15 USD miesięcznie, wtedy wyrabiałem dwa razy więcej i czułem "piniondz".
Teraz narzeka się, że za roczny dochód kupuje się najtańszy samochód, a jednak drzewiej gorzej bywało. Tak więc nie narzekać, cieszyć się tym co mamy obecnie, a przede wszystkim tym, że za jakiś, całkiem niedaleki czas, posiadanie własnego pojazdu, będzie oznaczało radość z posiadania elektrycznej hulajnogi... i nic więcej.