Dawno temu miałem taki sam zegarek i sprzedałem, teraz trafił się w dużo lepszym stanie...
- - -
Już z rok a nawet dwa lata przed pandemią przechodziłem, cyklicznie co miesiąc i kolejną giełdę obok tego zegarka,
ale sprzedawał go zatwardziały handlarz, w dodatku cena była z kosmosu, czasami pytałem czy cena stopniała...
Cena nigdy nie topniała, więc ja tym częściej omijałem okazje na tym stoisku.
- - -
No i wczoraj, ktoś inny stał na stoisku, myślałem, że to podobny zegarek zapytałem się o cenę, a zza kolumny
pojawia się znajomy zatwardziały handlarz i cena za zegarek okazuje się normalna - tak mnie to zaskoczyło, że
powiedziałem, że się zastanowię i odszedłem... ale już po minucie zaproponowałem, że może już się nie będę wracał jeśli zejdzie z ceny o 10 zł.
Teraz już nie wiem co tak na prawdę wpłynęło na tego człowieka koronawirus czy to że nie rozpoznał mnie, bo byłem w maseczce?