Z moich doświadczeń wynika, że wielu zegarmistrzów i ludzi którzy starają się naprawiać zegarki to ludzie 'specjalnej troski' - tacy co nie potrafią się odnaleźć w rzeczywistości i zaakceptować swoich ograniczeń...
Unikam takich osób i staram się nie wchodzić z nimi w kontakty. Zawsze wybieram, wystarczy mi kilka chwil rozmowy, w realu lub dłuższa wymiana zdań w necie i wiem co to za człowiek.
- - -
Kilka lat współpracowałem z zegarmistrzem starej daty, pozostała około setka zegarków przeserwisowana i doprowadzona do stanu oryginalności.
I tu zawsze chodzi jakim kto jest człowiekiem i jak zostanie zapamiętany - jeszcze w styczniu tego roku, na 2 miesiące przed śmiercią - trafił się stalowy Poljot z
przełomu lat 70, w stali, odtwarzaliśmy go od podstaw ale przetrzymał go trzy tygodnie dłużej, powiedział aby jeszcze go nie odbierać, bo między innymi wahnik nie działał prawidłowo....
I przypominał aby najlepiej zakończyć to wszystko na początku lutego. I wahnik działa, cicho i idealnie...