Mam dużo sympatii do rowerzystów, ale nie trzeba elektryków żeby mieć obawy. W ubiegłą niedzielę wraz z szanowną małżonką i wnukiem wybraliśmy się na bulwary wiślane, od klubu Spójnia tak do ul. Karowej. Pomimo że jest równolegle wytyczona ścieżka rowerowa to na deptakach tabuny rowerzystów, rolkarzy, wrotkarzy i co tam jeszcze wymyślono. Powiem szczerze, miałem obawy głównie z uwagi na dziecko. Jakoś się udało, może dlatego że nie było elektryków takich jak powyżej opisane