Pocieszjace jest to, że i tak wygrał los na loterii. Przypałętał się do nas podczas postoju samochodu na dawnej granicy pomiędzy Kongresówką a Prusami Wschodnimi. 🐕
Miał swoją ocieplaną budę, codziennie michę z wkładką i suchego do oporu. Do tego spory ogród i codziennie spacer. Do tytanów psiego intelektu nie należał, ale też nie był agresywny w stosunku do zwierząt czy ludzi. Ot, taki Brat Łata.