Dwa białe już mam - SDGM001 i SBGJ017 - ciemnego właśnie chciałem... Trochę zaskoczył mnie rozmiarem - spodziewałem się, że będzie nieco większy. Ale to w sumie nie aż taki problem. Tak na prawdę to najsłabiej broni się jakość materiałów. Słabe szkło - z kiepskim ARem. De facto tak kiepskim jakby go nie było - jeżeli w ogóle jest. Przez to czarna tarcza co raz wydaje się szara, ale w taki słaby „płaski” sposób, bez żadnej głębi koloru. Bardzo tez się to szkło „palcuje” - sądzę, że też kwestia braku/nędznego AR bo co chwila widać mega ślady po paluchach... Bransoleta niby z pełnymi linkami ale jakaś taka po taniości. Odstające zapięcie - robi się taka irytująca dziura przy łączeniu bransolety z klamrą, przez co wyglada ona jak zrobiona z blachy po konserwach. Ogólnie słabo sprasowana i potrafi piszczeć. W ogóle stal bransolety taka szara i bez głębi - jak przetapiania ze sztućców z mlecznego baru Na tle SDGMa czy SBDC to wyglada jak ubogi krewniaczek trzy półki niżej. Kurde, „zegarek za stówkę”. Szczególnie SDGM rozgniata go mega super ARem (efekt braku szkiełka), jakością tarczy, nanoszonych indeksów, logo, bransoletą (jakość materiałów przede wszystkim). Generalnie mam do niego ciepłe uczucia ale najchętniej dałbym mu przynajmniej dobrego szafira z podwójnym ARem (jak ktoś wie gdzie takie kupić można niech pisze) i porządną bransoletę od jakiegoś porządnego Seiko. Całe szczęście że chyba ma dobrą „paskowalność” więc jest potencjał ma zabawę. No i super fotogeniczny jest... A tymczasem na wieczór...: