Szanowni,
może nawiążę trochę do wpisów Moderatora oraz Prezesa KMZiZ. Niniejsze forum służy wielu nie tylko do dzielenia się wiedzą, swoją pasją ale również do nawiązywania relacji, w tym relacji w pewnym sensie biznesowych. Te ostatnie po nawiązaniu kontaktu, realizowane są już poza forum.
W sytuacji gdy te nawiązane relacje biznesowe przestają spełniać oczekiwania jednej ze stron, to pojawia się właściwie roszczenie, że to Stowarzyszenie, czy Moderatorzy są współodpowiedzialni za to nieszczęście (nieudany biznes) i powinni z tym coś zrobić.
Chyba dla wszystkich jasny jest regulamin forum i statut stowarzyszenia, że nie jest to platforma biznesowa. Jeśli ktoś podejmuje decyzję o nawiązaniu relacji biznesowej lub innej z kimś z forum, to w pełnym zakresie robi to na własną odpowiedzialność i na własne ryzyko.
Ani Forum, ani Stowarzyszenie nie jest stroną ewentualnego sporu. Mając na uwadze to, że problem powstał pomiędzy forumowiczami, może jedynie, próbować pomóc w sposób polubowny rozwiązać spór, jeśli strony z taką prośbą się zwrócą.
Kwestia czy chce ktoś wyciągać odpowiedzialność prawną, czy jakikolwiek inną, powinna pozostawać poza sferą forum, tak jak pozostawało poza nim nawiązanie relacji biznesowej.
Jeśli kogoś lub czegoś nie polecamy, to zwyczajnie wystarczy wskazać, że czegoś lub kogoś nie polecam, ponieważ mam złe doświadczenia. I tyle.
Jest chyba nawet temat na forum dotyczący polecania usługodawców związanych z szeroko rozumianą branżą.
Staram się zrozumieć rozgoryczenie osób, które czują się poszkodowane w relacji zlecenia Kacprowi naprawy zegarków i zwyczajnie po ludzku przyjmuję, że mogą się czuć poszkodowane, jednak droga którą obierają aby rozwiązać swój problem jest dla mnie trudna do zaakceptowania.
Odnoszę wrażenie, że oczekuje się, że forum stanie się areną, na której dojdzie do oskarżenia, osądzenia i skazania ku uciesze gawiedzi, która ów spektakl ogląda, przy udziale jeszcze chóru greckiego.
NIe dziwi mnie przy tym zaskoczenie Moderatora, że niby coś zamiata pod dywan. W rzeczywistości nie ma czego zamiatać pod dywan, ponieważ ze strony administratorów forum nie ma jakiekolwiek odpowiedzialności za zaistniałą sytuację.
To prawie tak jakby rodzina samobójcy, który powiesił się w sadzie, szukała odpowiedzialności u sadownika, który posadził drzewo, na którym ów nieszczęśnik się powiesił.
Przepraszam za dość mocne porównanie.
Pozdrawiam Wszystkich.