Gdzies kiedys pisalem o moich doswiadczeniach (mozliwe ze pisalem Czestochowa). Ja korzystam z uslug dwoch zegarmistrzow. Pana Conera na Ogrodowej (Armii Ludowej ), ma szyld Tissota, bo kiedys byl autoryzowanym serwisantem. Ma najlepsze wyposazenie (m.in. wibrograf), duzo czesci i chyba najwieksza wiedze i umiejetnosci co do mechanizmow. Naprawil mi m.in. uszkodzony mikrorotor w Universalu 215, serwisowal Universala 66, naprawil nieprawny automatyczny naciag w Longinesie 342 (tez nietypowa konstrukcja) - jesli chodzi o mechanike to bardzo polecam. Niemniej ma 75 lat i zdarza mu sie porysowac koperte czy uszkodzic tarcze (ostatnio obaj sie zestresowalismy, on chyba bardziej, bo zniszczyl mi tarcze w Gilt Shadow - taka karma). Drugi to pan Glanda, w drugiej Alei (miedzy Wolnosci a placem Bieganskiego, po lewej idac w strone Jasnej Gory), w bramie (chyba druga brama). Ten dla odmiany robi bardzo czysto i nic nie uszkadza - zostawiam u niego standardowe mechanizmy. Ma chyba troche slabszy sprzet (wibrografu np. nie widzialem). Korzystalem tez z uslug pana Knopa(?) (przy pl. Bieganskiego, w bramie w strone ul. Szymanowskiego, niedaleko bylego Pewexu), z jakosci bylem zadowolony, ale mam wrazenie, ze troche ze mnie zdarl. Forumowicz: Karol Klosek polecal tez zegarmistrza na Alei Pokoju. Bylem u niego, mily, wzglednie mlody czlowiek, ale nie nadawalismy na tych samych falach. W sumie to mi go troche szkoda, siedzi na uboczu, klientele ma slabo placaca na ogol i mysli tylko o tym, zeby klient zaplacil jak najmniej. W sumie chwalebne, jest uczciwy, ale zdaje sie nie jest w stanie zrozumiec, ze ja chce oddac nowo zakupiony zegarek "vintage" (o ktorego wczesniejszym serwisowaniu nic nie wiem) do czyszczenia, smarowania i regulacji, mimo, ze wzglednie dobrze chodzi i ze jeszcze chce za to uczciwie zaplacic. Chyba takich klientow ma rzadko. Z tego co pisal Karol, musi byc dobry w "ruskach".