Dziękuję. Nie, to nie wełna... Zaklęcia, popiół z pszczelich odnóży i pancerzyków biedronek (wydłubałam z grudek propolisu! ☺) No dobra - jeszcze łyżeczka "starwaksia" do mosiondzóf. Wagi zawieszałam dzierżąc je tylko pazurami, żeby papilarnych nie było. Mam gdzieś zapodziane, służbowe, białe rękawiczki męża. Ciut za wielkie ale do celebrowania wag i wahadeł jak znalazł. :-D Właśnie pamiętam, że Kinio o tym pisał, ale ja tam raczej ciemno widzę efekt malowania szelakiem, w moim wykonaniu