PM - tak, chodzi bez najmniejszego problemu nieprzerwanie od wczoraj. Nawet niespecjalnie się późni, ani śpieszy. Aż dziw że kotwica się nie przylepia do tego brudu. O 21.30 sprzedawca napisał esemesa z troskliwym pytaniem czy sobie poradziłam, czy zegar chodzi i czy jestem zadowolona :-) Trochę ta transakcja się nie kleiła, bo pierwszy umówiony termin przywozu nie wypalił bo coś tam, coś tam.. Umówiliśmy się już ostatecznie na niedzielę rano. Wstałam skoro świt żeby się naszykować. O 9.00 rano dzwoni żona, bardzo przepraszając że tam ważne sprawy i mąż nie może, i że w pn zadzwonią się znów umówić.. O żesz.. Zbyłam żonę mrucząc pod nosem że się obejdzie itp.. A to jeden taki i owaki sobie myślę, zabalował jak nic w sobotę wieczorem i rano nie miał siły "wstać".. Myślę sobie - a idźcie w siną dal!! Mam Was gdzieś, kupię gdzie indziej.. Po kilku godzinach złość mi opadła i "silna" wola mi zmiękła.. Napisałam do tego Pana "rozkaz" - albo, albo.. ;-) Albo do wtorku albo krzyż na drogę.. I się udało :-P PM - szukaj sobie stojaka tam w dalekim kraju! Rewelacja mówię Ci, warto polec za tykanie!