Było bosko?? Chcę taki materac! Tak, tak.. żeby jeszcze miał funkcję wyciszania mężowskiego chrapania! Wczorajszej nocy, sen błogi przerywa mi pochrapywanie małżonka. Szturchnąwszy go, nieśmiało mam nadzieję, że wydźwęk ten zniknie i po sprawie będzie - niestety - płonne nadzieje. Chrapie... Zintesyfikowawszy poszturchiwania - wybudzam Go ze snu głebokiego.. Odburknął "czule" ;-): - Czego?? - Nie chrap!! Proszę, - To nie ja! Wypalił... Więc ripostuję: - A niby kto? Odpowiada zirytowany: - Dziesiątka! To dziesiątka! A to się dowcipniś znalazł.. ciągnę dalej zniżając głos do niemalże szeptu: - Jaka dziesiątka, co Ty opowiadasz? Zeźlony podsumował: - Dziesiątka.. dziesiątka ta na ogrodzeniu! Po czm ostentacyjnie zakończył środkowo-nocną konwersację, obracając się do mnie chamskim tyłem i zakrywając głowę poduszką. No to się "dowiedziałam" KTO u nas, noc w noc przychodzi chrapać mi nad uszami!! Rano zdziwiony mąż, wzruszywszy tylko ramionami, wyparł się jakiejkolwiek znajomości z tajemniczą "dziesiątką".. ;-) Często zdarza mi się przeprowadzać z moim mężem urocze, środkowonocne konwesacje na fantastyczne tematy rodem z "mchu i paproci" :-) :-D Ba! Zdarza się, że narzekając na nadmiar obowiązków, wstaje i np. zaczyna przymierzać wiszący kwietnik na ścianie, dopytując się czy w tym miejscu będzie pasować i czy ma już wiercić otwór na kołek... hehe.. ☺☺☺