Takie były warunki w kacetach. Pamiętam z lektur (cytaty z pamięci) : przechodzący Żyd mówiący cicho: kilo cebuli za złoty zegarek
(To pewnie Seweryna Szmaglewska czyli Auschwitz - Birkenau).
Albo więźniarka mówi, zapewne do więźnia funkcyjnego, proszę pana mam złotego Schaffhausena. A to bardzo dobrze mieć taki zegarek, wiedzieć która jest godzina. Potem była propozycja "zaniżonej ceny", gdzie więźniarka zaprotestowała twierdząc, że w Lublinie mogłaby dostać o wiele więcej, co oczywiście spotkało się z odpowiednią ripostą. To najprawdopodobniej z książki Tadeusza Czajki, autora książki o ucieczce z Majdanka rurami kanalizacyjnymi.
M.
Jednak nie za drogi bo można zamiast zyskać - stracić łapę gdy zniecierpliwiony agresywny zainteresowany nie będzie chciał czekać aż odepniesz bransoletę bądź pasek.
Albo od razu w łeb albo nożem po grdyce, wg, zapisów historii najnowszej.