Jeszcze w latach 80-tych, będąc w osiedlowym gangu i nosząc fryzurę ala poppers, patrzyłem na metalowców noszących długie pióra, czarne reble i ćwiekowane - malowane na plecach kurtki jak na "troglodytów". Po paru osiedlowych bijatykach okazało się, że są to bardzo fajne chłopaki, mający odpały nie gorsze (i nie lepsze ) od naszych. Po jakimś czasie już wszyscy razem chodziliśmy na piwo, a jak trzeba było, broniliśmy dobrego imienia naszego osiedla czy dzielnicy.