Przez tego wirusa ludzie pogłupieli i podejścia takiego nie mogę zrozumieć. Produkcja działać może, sprzedaż jak najbardziej, ale już serwis to tak wielkie ryzyko, że można olać klienta...
I czy w ogóle takie podejście do klienta jest zgodne z prawem? Przypomina mi to sytuację w naszym kraju, w sklepach ludzie pracują i każdy ma głęboko w poważaniu ich bezpieczeństwo, ale już dostać się do urzędu to trzeba się zapisywać, kombinować, wpuszczają po jednej osobie i jeszcze z obrażeni, że ktoś miał czelność przyjść, przed bankami kolejki bo też wpuszczają po 1 osobie .
A na wszystko jest rozwiązanie i jeśli się boją o swoich serwisantów, to wystarczyło by wszystkie przychodzące paczki poddać kwarantannie (wydłużył by się czas usługi i tyle), no ale łatwiej wysłać ludzi na wolne, zapewne dostać jakieś dotacje i mieć klienta w czterech literach.