Takie maleństwo dołączyło dziś do mojej skromnej kolekcji:
Dłuższy czas chodził za mną jakiś nieduży, w miarę elegancki zegarek z czarną tarczą i z kopertą w kolorze srebra ( wszędzie te różowe złoto 😪). Jak już znalazłam odpowiednią tarczę, to koperta była nie ta, jak koperta pasowała, to tarcza była słaba, albo nie było normalnych uszu. A żeby było trudniej, to nie chciałam wydawać więcej niż kilka stówek, gdyż zegarek miałby być noszony sporadycznie, do małej czarnej i srebrnej biżuterii. Już nawet chciałam założyć nowy temat w "Jaki zegarek...". Ale przyszło mi do głowy, że może warto rozejrzeć się za czymś vintageowym. I tak jak przyszło do głowy, tak zaczęłam przeglądać powiadomienia z pewnego portalu aukcyjnego, które od dłuższego czasu olewałam. I chyba drugiego dnia śledzenia tychże powiadomień, pojawiła się taka oto ślicznotka. I do tego nówka😀 Zegarek, jak dla mnie, już mocno biżuteryjny. Oprócz tej zdobionej lunety okazało się dziś w słońcu, że tarcza też ciekawie się mieni. Całe szczęście zegarek jest maleńki, więc nie sądzę, aby miał wywoływać jakiś efekt "bling"😁 Dołożymy do niego czarny pasek, może jakiś przegląd smarowania i na pewno na kilka okazji będzie jak znalazł.