Muszę przyznać, że ten wątek bardzo się rozwinął, przeczytałem go z zainteresowaniem. Filozofia, chęć i potrzeba posiadania, fobia na punkcie nieskazitelności, strach przed uszkodzeniem cennych dla nas przedmiotów.
Każdy forumowicz ma inne zdanie na ten temat, inaczej traktuje te rzeczy i też inaczej żyje, ponieważ każdy z nas jest unikalny jako istota ludzka. Każdy z nas różnie postrzega otaczające nas zjawiska, posiadamy przedmioty o które dbamy w większym lub mniejszym stopniu.
Ja np. noszę dość często zegarek, który dostałem na komunię w 1990 r.ma bardzo dużo mikro rys na kopercie i na bransolecie, szkiełko już było wymieniane, ale nie mógłbym go trzymać tylko w pudełku, ponieważ to noszenie sprawia mi przyjemność, a nie oglądanie go w gablocie lub innych zaszczytnym miejscu. Podkreślam że dbam o wszystkie zegarki, które noszę, ale czasami jakieś otarcie się trafi.
Kolekcjonowanie zegarków, piór, noży czegokolwiek nie jest i nie było tanie trzeba na to kasy, większej lub mniejszej, a to zależy od zasobności naszego portfela, co też jest zróżnicowane. Ktoś kupi Omegę za 40 tys. zł, a drugi, kochający zegarki zostanie przy Poljocie lub Atlanticu za 2 tys. zł i to jest w porządku to jest ok.
Powiem tak, jak ja to pojmuję bez zbędnej filozofii, którą szanuję, przedmioty, które kupujemy powinny być pożyteczne, jeżeli nie są to powinny sprawiać radość posiadaczowi, a nie wyrzuty sumienia, bóle głowy i inne nieprzyjemności