Systematyzując nieco powyższą polemikę:
1. OP39 był bez wątpienia konkurencyjniejszy od DJ41(ze stalową lunetą na oyster). Głównie ze względu na design, proporcjonalny zaokrąglony bezel oraz brak polerowanych ogniw na bransolecie. Zresztą właściciele DJ41 pozbywali się wersji na oyster systematycznie bo choć to bestseller i piękny zegarek to jednak skromne value proposal w tej konfiguracji.
2. Koniec OP39 robi przestrzeń dla explorera i DJ41 na większy popyt a na tych modelach Rolex zarabia krocie.
3.Największym problemem OP41 jest to że...w tym samym czasie zdjęli OP39.
4. OP41 leży i wygląda świetnie na nadgarstku, warto przymierzyć i zobaczyć zwłaszcza indeksy robią robotę. Krytycy OP41 zapewne jeszcze go nie widzieli na żywo, tak sądzę.
5.OP41 to jednak inny zegarek w odbiorze niż OP39. OP41 wskakuje rozmiarowo na suba czy Milgaussa jest jednak na tyle inny że dostrzeże go nowy klient, również ze względu na kolory.
6.Linia OP jest niejednokrotnie nazywana entry level ale to głównie przez Rolexową bufonadę, nieco ukształtowaną przez Rolexowe metki. W gruncie rzeczy OP, DJ41,Sub, Milgauss etc to wszystko są entry level w Rolexie. Waga ciężka to Daytona , day-date czy nawet sky dweller.
7.Finalnie to OP41 zrobiło zamieszanie w portfelu króla a nie kosmetyka z subem tudzież inne nowości o których już nikt nie pamięta.