Zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości. Architektonicznie miasto z pewnością na atrakcyjności nie straciło, ale klimat podobno niestety już nie ten. I nie mam tu na myśli kradzieży zegarka, czy portfela, bo na to trzeba uważać zawsze i wszędzie, a w szczególności w miejscach turystycznych - a akurat to, nie oszukujmy się, nie dzieje się też niestety bez związku z wpuszczaniem do Europy hord imigrantów (nic do nich nie mam, ale jak się ich wpuszcza to trzeba się nimi zajmować i też ich pilnować). Pewnie znajdzie się tutaj kilka osób, które mogą też porównać np. Wiedeń, choćby z lat 90 i aktualnie - ja ostatni raz odwiedziłem chyba 4 lata temu i stwierdziłem, że raczej nie prędko się tam ponownie wybiorę… Taki off top wpadł. Wracając do Barcelony, w moim przypadku zniechęcające były raczej opowieści lokalnych znajomych o ilości spotykanych tam wariatów różnego rodzaju, co w połączeniu z tłumami kompletnie pijanych i naćpanych uczestników wieczorów kawalerskich i panieńskich, bardzo licznie ponoć odwiedzających od jakiegoś czasu to miasto, wcale nie rzadko np. biegających na golasa po ulicach i wymyślających wiele innych równie atrakcyjnych dla otoczenia rozrywek. Coś jak Ibiza 25 lat temu.
Może ja hrabia jestem po prostu, ale uznałem, że dla moich dzieci to nie jest stosowne towarzystwo. Jest wiele fajnych miejsc na świecie, fajniejszych od Barcelony, gdzie szansa natknięcia się na takie atrakcje jest minimalna.