No tak, kompresja dynamiki wyrządziła dużo zła płycie CD. Co z tego, że zakres dynamiki wynosi około 96 dB skoro wiele wydawnictw realnie wykorzystuje z tego 1/3. A właściwie wykorzystywała, bo streaming oraz świadomość problemu trochę zastopowały złe praktyki. Natomiast czy tylko CD? Dobrze zestrojony tor analogowy potrafi zrobić różnicę. Zyskuje na tym selektywność, separacja, nasycenie dźwięku. Wady to oczywiście duża podatność płyty analogowej na uszkodzenia. Trzeba ten nośnik traktować delikatnie i z uwagą. To trochę jak jazda motocyklem - koncentrujesz się bardziej w porównaniu do jazdy samochodem.
To pierwsze wydanie z Tonpressu. Czas pokaże, jak to wyjdzie z jakością brzmienia aczkolwiek nie żałuję zakupu, bo mam na płyty spojrzenie kolekcjonerskie. Dlatego preferuję pierwsze wydania od reedycji, choć to kosztowna zabawa. Debiut Wilków w super stanie to już wydatek około 2,5 tys. zł, a "Legendę" Armii z Wifonu w stanie NM w ogóle ciężko znaleźć niezależnie od ceny. Wielokrotnie przekonałem się, że stare wydania brzmią lepiej od nowych aczkolwiek w przypadku płyt audiofilskich (na przykład z Analogue Productions) sytuacja jest już zupełnie inna i one często gonią do pudełka first pressy. Japońskie płyty analogowe to jeszcze inny świat, bo Japończycy kombinują z granulatem, więc ich płyty mają mniej szumów i mniej trzeszczą w porównaniu do wydań konkurencyjnych. Mam trochę analogowych płyt japońskich, ale przeważnie nagranych współcześnie. Te z epoki mają swój klimat i urok, więc gratuluję kolekcji. 🙂
U mnie siła sentymentu wygrała, a poza tym to świetna płyta napakowana hitami. Co kawałek, to petarda. Fajnie jest mieć polski The Police z pierwszym wydaniu. 👍 Ja też mam debiut LP z autografami, ale na płycie CD i jest to współczesne wydanie. Też fajnie. 🙂