-
Liczba zawartości
233 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez McIntosh
-
Ciężkie to do oceny. Można to odebrać jako jazgot, gdzie realizacja nagrań przypomina nagrywanie demówki w garażu. Z drugiej strony, coś w tej muzie jest. Zdarza mi się czasem słuchać zbliżonych klimatów, ale do mnie bardziej przemawia muzyka Batushki Krzyśka Drabikowskiego. Zresztą teraz chyba nie trzeba już tego podkreślać, bo Bartek Krysiuk zmienił nazwę swojej Batushki na Patriarkh. W każdym razie to do mnie przemawia. Kiedyś zdarzało mi się też słuchać Watain. Lubię Behemotha, ale poza tym black metal to raczej nie mój klimat.
-
Może to kwestia gustu. Warto wspomnieć, że death metal ma swoje podgatunki. Cryptopsy to przede wszystkim techniczny death metal, ale we współczesnym wydaniu. Najnowsza płyta Kanadyjczyków nie jest łatwa w odbiorze i trzeba poświęcić trochę czasu, żeby wgryźć się w ich riffy. Jak już załapiesz tę estetykę, to być może zauważysz wyjątkowość tego dzieła. Moim zdaniem to jest znakomita płyta.
-
Niestety nie zgadzam się. Słucham death metalu od szkoły podstawowej i Cryptopsy to jest jednak inne granie. Stary, klasyczny death metal brzmiał inaczej niż współczesny. Pisanie, że moda na death metal przeminęła to truizm. Wszystko przemija. Możemy wziąć dowolny gatunek muzyczny i w każdym z nich zauważysz ewolucje, rewolucje, mody, przemijanie. Takie życie.
-
No nie wiem czy wiele. Tu poziom intensywności jest ekstremalny. Liczne zmiany tempa oraz doskonała technika nie mają nic wspólnego z nudą, ale spoko. Każdy ma swój gust. 🙂
-
U mnie teraz ulubiona płyta 2025 roku w kategorii metal. Tak powinno się grać death metal w 2025 roku. Technicznie, bezkompromisowo, brutalnie, choć w muzie Cryptopsy da się też zauważyć wpływ black metalu. W każdym razie dla mnie petarda. Na plus bardzo dobra jakość nagrania. Pomimo ściany dźwięku wszystko jest selektywne i ładnie poukładane w barwie. Chyba Kanadyjczycy mają jakiś patent na świetny dźwięk, bo np. Archspire też super nagrywa płyty. Ta ostatnia pt. "Bleed the Future" jest już właściwie w jakości audiofilskiej (moim zdaniem).
-
I to ja rozumiem. 🙂 Za jakiś czas wrzucę na swój Instagram post podsumowujący rok 2025, bo postanowiłem wybrać moje ulubione płyty 2025 roku. Wybrałem dwie, jedną jazzową i jedną deathmetalową. Obie wspaniałe i nietuzinkowe w swoich gatunkach. Pomijając to, co ulubione, wyróżniłem zespół Gruesome. Chłopaki nagrali płytę pt. "Silent Echoes", która jest hołdem dla Chucka i grupy Death. Za wzór przyjęli płytę pt. "Human". Polecam. A jak komuś tęskno za Slayerem, to polecam najnowsze dzieło grupy Struck a Nerve. 👍
-
Jasne, że tak. Od płyty "Tutu" Davisa. Marcus to mocny zawodnik aczkolwiek jeżeli chodzi o gitarę basową to dla mnie nr 1 jest Jaco Pastorius. Wielki gość nie tylko solo, ale też we współpracy z Metheny (płyta pt. "Bright Size Life") no i oczywiście we wszystkim, co nagrał z Weather Report. W WR również lśni gwiazda Wayne'a Shortera - fenomenalny saksofonista.
-
Z pełnym przekonaniem mówił też o Jazz Jamboree, a w 1965 r. JJ odbyło się w dniach 4-7 grudnia. 🙂
-
Klub Miłośników Zegarków IWC Schaffhausen
McIntosh odpowiedział temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Zegarek faktycznie jest bardzo ładny, natomiast IWC zapakowało do niego opracowany przez ValFleurier werk, jaki można też znaleźć w zegarkach Panerai, Baume & Mercier. Jest to podstawowy mechanizm, który zastąpił Sellitę będącą odpowiednikiem ETA 2892-A2 w ofercie IWC. Zaletą na pewno jest 120 godzin autonomii chodu, kulkowe łożysko wahnika, dwukierunkowy naciąg, użycie krzemowych części w wychwycie. Nie przekonuje mnie natomiast regulacja okresu oscylacji balansu zrobiona na Etachronie. Wykończenie części jest całkiem przyzwoite (w stylu IWC), ale JLC udowadnia, że można lepiej. -
Chesky zna się na swojej robocie. Z ich katalogu mam płytę "4 generations of Miles". Jest to zapis koncertu muzyków, którzy współpracowali z Milesem Davisem. Gra Coleman, Stern, Carter i Cobb. Świetna płyta, znakomite utwory.
-
Dzięki. Skoro Damian Lipiński to najnowszy remaster. Prawdą jest, że sesja nagraniowa odbyła się podczas Jazz Jamboree, ale to nie było w październiku. @GostRado wrzucił Protokół wykonania i przyjęcia nagrania, a ja dorzucę coś jeszcze... No jednak grudzień.
-
Premiery zegarkowe, nowości, ciekawe wydarzenia
McIntosh odpowiedział Lincoln Six Echo → na temat → NOWOŚCI ZE ŚWIATA ZEGARKÓW
Spoko, rozumiem. Dzięki. -
No nie wiem. To chyba nie jest kwestia powszechnej opinii. Na okładce mojej płyty „Astigmatic” wydawca wprost dał informację, że „Nagrano w grudniu 1965 roku w sali Filharmonii Narodowej w Warszawie”. Coś musiało się naszemu wielkiemu Mistrzowi pomylić.
-
A tak z ciekawości, czy mógłbyś coś więcej napisać o tym wydaniu? Ja mam płytę CD (okładka digipack) wydaną przez Polskie Nagrania w 2004 r. Ja pierdzielę, to już 21 lat. Jest to remaster wykonany z oryginalnych taśm (XL SXL 0298). Brzmi to pięknie. Porównałbym to do charakteru dźwięku wzmacniaczy lampowych. Dużo w tej barwie tzw. analogowości brzmienia (CD brzmi jak winyl). Na tym samym materiale bazowano wydając "Astigmatic" na winylu bodajże w 2016 i 2019 r. Czy SACD, które posiadasz, bazuje na starym remasterze czy to już ten najnowszy na bazie którego wydano winyl w styczniu tego roku?
-
No spoko, ale przecież nie ma nic złego w obrazowych porównaniach. Co więcej, gdyby recenzent opisywał dźwięk toru audio bazując wyłącznie na kwestiach technicznych, a brzmienie próbował określić w oparciu o zakres częstotliwości, to przecież nie dałoby się tego czytać. Prawdopodobnie wielu czytelników nie zrozumiałoby o co chodzi. Odniosę się do jednego z moich porównań - przestrzeń. Napisałem, że lubię hektary przestrzeni z precyzyjną lokalizacją muzyków na scenie. Wśród audiofilów stosuje się też określenie - lokalizacja źródeł pozornych. O co chodzi? Ano o to, że zespoły głośnikowe + reszta toru są w stanie wykreować taką przestrzeń, że dźwięk odrywa się od głośników. Mamy poczucie, że nie jesteśmy w pokoju, ale że siedzimy np. na sali koncertowej albo w klubie jazzowym. Ściany się "przesuwają", zespoły głośnikowe "znikają", a scena na której grają muzycy ma odpowiednią szerokość i głębokość, a czasem pojawia się jeszcze trzeci parametr czyli wysokość (to w przypadku tych najlepszych sprzętów audio). Przykłady... I jeszcze jeden parametr czyli lokalizacja źródeł pozornych. Tu chodzi o lokalizację muzyków na scenie. Weźmy za przykład mały zespół jazzowy. Na środku sceny w pierwszym planie gra trąbka. Za trąbką z lewej strony słychać pianistę przy czym to nie jest prymitywne przyklejenie pianina do głośnika, ale wykreowany ładny plan przestrzenny. Teraz sekcja rytmiczna. Za pianinem, ale z prawej strony dobiega dźwięk kontrabasu. Selektywny z ładnym konturem i barwą, obecny, ale nie przykrywa pianina oraz trąbki. I na końcu na środku mamy perkusję. Bardzo dobre zespoły głośnikowe są w stanie pokazać to wszystko. Budują plany sceniczne, nie spłaszczają przekazu i ustawiają muzyków na scenie nie pchając wszystkich do jednego rzędu. I to nie jest żadne AI tylko rzeczywistość, którą można zrozumieć nabierając doświadczenia czyli słuchając różnych zestawów audio. W dokładnie ten sam sposób można opisać kady element brzmienia. Średnica gęsta, jak syrop albo dociążona to nie jest pieprzenie nawiedzonego audiofila. Takie określenia oznaczają coś konkretnego w charakterze brzmienia zestawu. Tak więc kiedy czytasz recenzję w gazecie i recenzent pisze o precyzyjnej lokalizacji źródeł pozornych, to oznacza dokładnie to, co napisałem wyżej.
-
Nie wiem, gdzie tu dostrzegasz problem? Myślę, że moje odniesienia są bardziej czytelne niż gdybym miał pisać np. o podbarwieniach w okolicach 30 Hz. Albo mam pisać, że lubię wzmacniacze klasy A, bo nie występują w nich np. zniekształcenia skrośne, które wpływają niekorzystnie na brzmienie, bo zwiększają zawartość nieparzystych harmonicznych w sygnale wyjściowym? Taki język będzie dla Ciebie okay? Naturalność brzmienia? A co to właściwie znaczy? Jeżeli to jest paradygmat, to przynajmniej wszyscy producenci klasy hi-end powinni do niej dążyć. Dlaczego zatem sprzęt Gryphona gra zupełnie inaczej niż Vitus? Zupełnie rożne szkoły brzmienia. Jeszcze inaczej dźwięk "lepi" Dan D'Agostino. Z kolei Pass Labs kombinuje w podobną stronę chociaż tu sytuacja też nie jest oczywista, bo końcówki mocy w klasie A różnią się brzmieniem od tych klasy AB. W ogóle to temat rzeka. Niepotrzebnie po mnie ciśniesz, bo gdybyś zastanowił się nad tym, co napisałem, to dostrzegłbyś sens.
-
Ostatnio w filharmonii byłem w ubiegłym miesiącu, a co do reszty, to nie rozumiem, co do mnie piszesz. Co do doboru słów, to może nie zazdrość mi talentu tylko weź się za czytanie książek. Skorzystasz na tym podwójnie - wzbogacisz słownictwo i przestaniesz wypisywać bzdury na forum, bo zajmiesz czas czymś pożytecznym.
-
Premiery zegarkowe, nowości, ciekawe wydarzenia
McIntosh odpowiedział Lincoln Six Echo → na temat → NOWOŚCI ZE ŚWIATA ZEGARKÓW
Cenna uwaga, dzięki Filip. A widziałeś na żywo Explorera 40 vs 39? Na Hodinkee gość pisał, że 40 wygląda na większy zegarek niż Ex 39, bo koperta o 1 mm większa, węższa luneta i większa średnica tarczy. Czy to potwierdzasz? Nie wiem, czy miałeś możliwość bezpośredniego porównania tych zegarków? -
Fajnie. Też może kupiłbym, ale dla mnie oprócz dźwięku poligrafia ma ogromne znaczenie. Przymierzałem się więc do winyla z tego roku, ale była limitka 500 sztuk. Nie wiem, czy jeszcze jest dostępny w normalnej cenie. Koszmar, co się teraz dzieje z tym nośnikiem. Trzeba od razu kupować, bo później nie ma. Chad Kassem z Analogue Productions czasem nosi koszulkę z napisem: "Buy Now Or Cry Later" - święte słowa. A jeszcze jak chcesz mieć first press to trzeba niemalże zamawiać w dniu premiery, a najlepiej w preorderze. Swoją drogą ciekawe, jak kolekcjonerzy będą odróżniać w przyszłości te płyty. W tym roku np. zespół Cryptopsy wypuścił najnowszą płytę. Ja tę płytę uwielbiam i będzie w moim rankingu ulubionych płyt na 2025 r., który w grudniu zrobię na Insta. Tobie tej płyty nie polecam, bo to brutalna, deathmetalowa rzeźnia, która od razu zmiata człowieka z planszy. Bardzo ekstremalna muzyka. W każdym razie zmierzam do tego, że wytwórnia wypuściła first press na czarnym winylu - 1000 sztuk. Zainteresowanie było duże, więc zrobili drugi press 250 sztuk. Teraz na styczeń planują trzecie tłoczenie. Wszystkie te wydawnictwa wyglądają tak samo i mają ten sam numer katalogowy, więc nie wiem, jak kolekcjonerzy się w tym połapią za kilkanaście lat kiedy pamięć się zatrze. Są jeszcze dwa wydania na transparentnym winylu - jedno 200 sztuk, drugie 250 sztuk. I tak zabawa trwa w najlepsze. Dla fanów niezły ból głowy, a dla wytwórni łatwy pieniądz. W sumie spoko, bo trzeba wspierać artystów, ale z tymi limitacjami to wszystko już poszło za daleko. Życie.
-
Premiery zegarkowe, nowości, ciekawe wydarzenia
McIntosh odpowiedział Lincoln Six Echo → na temat → NOWOŚCI ZE ŚWIATA ZEGARKÓW
Zdjęcia przekłamują. W salonie Roleksa chcieli mi wcisnąć Explorera 36, ale na żywo to jest maleństwo. Na moim nadgarstku najlepiej leżą zegarki o średnicy 41 mm. Ile masz w obwodzie nadgarstka? U mnie 18,5 cm. -
"Nie kupuję" tego. Za długo siedzę w pasji audiofilskiej, żeby uwierzyć, iż wydając określoną sumę pieniędzy będę miał filharmonię w domu. Jak chcę mieć najbardziej naturalny dźwięk to kupuję bilet i idę na koncert natomiast mój zestaw audio ma grać, jak lubię przy wszystkich jego zaletach i ułomnościach. A lubię potężny bas o znakomitej barwie, dynamice, kontroli i zejściu. Lubię dociążoną średnicę, szczegółową i gęstą, jak syrop. Lubię szlachetną górę - ma być szczegółowo i czytelnie, ale niezbyt ekspansywnie. Wszystkie zakresy mają być ze sobą idealnie zszyte i spójne czasowo. Lubię hektary przestrzeni, ale z precyzyjną lokalizacją muzyków na scenie. Lubię wzmacniacze tranzystorowe, które brzmią jak lampowe i działają w czystej klasie A. Oczywiście moje założenia co do brzmienia zmieniały się w czasie. Kiedyś też idealistycznie myślałem, że barwa dźwięku powinna być, jak na żywo, ale nośnik muzyki stanowi istotne ograniczenie. Poza tym, akustyka studia nagraniowego to jeden świat, inny świat to filharmonia, jeszcze inny to mały klub jazzowy. Do tego masz całą masę obiektów, na których w ogóle nie powinno się grać koncertów. Przykłady? Stadion Narodowy, Torwar - nie chciałbym, żeby mój sprzęt audio tak grał, bo to byłaby katastrofa, a nie radość z muzyki. Sam sprzęt też stanowi istotne ograniczenie. Przykłady? Uwielbiam średnicę Harbetha, piękne wokale. Niestety Harbeth nie ma tak genialnej przestrzeni jak Audio Physic Tempo, a AP Tempo nie ma tak świetnej średnicy jak Harbeth. Harbeth i AP nie mają takich dołów, jak Willson Audio... I tak można wymieniać do usranej śmierci. Dlatego trzeba "zrobić" sobie własny dźwięk poprzez odpowiedni dobór sprzętu audio i adaptację akustyczną pomieszczenia. A co do akustyki, wziąłem się za sprzątanie przed świętami i zwinąłem dywany do prania. No niestety brak dywanu zepsuł dźwięk (od razu pojawił się niechciany pogłos) i trzeba było założyć słuchawki na łepetynę.
-
Warto wspomnieć, że w ten weekend mija dokładnie 60 lat od daty rejestracji (5-7 grudnia) znaczącego dzieła w historii jazzu zatytułowanego „Astigmatic”. Teraz słucham Slayera, ale zaraz borę się za wielkie dzieło Komeda Quintet.
-
Jeszcze nie. Trochę brak motywacji, a trochę brak czasu. W przyszłym roku ogarnę temat. Pod koniec roku mam za dużo spraw na głowie. Życie.
-
Premiery zegarkowe, nowości, ciekawe wydarzenia
McIntosh odpowiedział Lincoln Six Echo → na temat → NOWOŚCI ZE ŚWIATA ZEGARKÓW
Fajny, choć w kobiecym rozmiarze (36 mm średnicy koperty). Ja czekam na Polaris Automatic z gradientem na tarczy i z 70. godzinną autonomią chodu. -
Nie wiem, jakim trzeba być flejtuchem, żeby osiągnąć to o czym piszesz? Pady moich Audeze po trzech miesiącach używania nadal pachną jakby były nowe. Nie ogarniam. Ludzie nie myją uszu i włosów? Odkryłeś MBL? Świetna firma, ale co do realizmu brzmienia to mam jednak wątpliwości. Konfrontowałem dźwięk znany na żywo z tym, co słyszałem z zestawów za miliony zł i ze smutkiem stwierdzałem, że w filharmonii "grało" lepiej. 🙂
