Mieć coś wyjątkowego, ale coś co się podoba, przede wszystkim właścicielowi. Być może nie każdy chciałby to mieć, ale zwraca uwagę, wyróżnia się. Może jest w jakimś stopniu doceniane, kultowe? Mało tego jest, bo przecież limited. Sam nie wiem.
A w aspekcie funkcjonowania, to tyle żeby dało się go nosić.
Wybacz, post był sformułowany dość zaczepnie. Zwłaszcza ten początek. Po prostu chodziło mi o to, że pomijając te dywagacje dotyczące limitacji i sposobu oraz rezultatu dystrybucji i sprzedaży poprzednich wersji, jest to bardzo fajny zegarek, do noszenia, którego cena w przyszłości nie będzie zbyt wygórowana. Zgoda😊?
Czy Ty nie przeczysz sam sobie? No litości, limitka 1000 szt., 800 szt., i to nie jest po to żeby nosić!? JLC nie nosisz, IWC nie nosisz? Do zdjęć tylko zakładasz? A że czujesz się lepiej, to super.
No i co z tego? Całkiem fajnie wygląda. Jeśli nie będzie popytu, to za przyzwoite pieniądze będzie można go kupić z drugiej ręki lub jako nowy i nosić jak każdy inny zegarek, bo chyba po to jest?
Ale chyba tylko bardzo bogata historia zakupowa i znajomość z kierownikiem salonu jest pewnym kluczem do zapisu, nieprawdaż? Ehh, co za głupoty ja piszę?
Jeżeli jest taki błękitny w rzeczywistości jak na zdjęciu, to sztos. Jeżeli to tylko gra światła, to zwykły, poprawny zegarek do garnituru, zapewne ciekawszy od drugiej strony niż od strony tarczy. Niemniej magia marki robi robotę, gratulacje!
Mierzyłem go kiedyś w Galmoku. Całkiem fajny, ale wtedy też miałem w ręku Chronomastera Original i to on ostatecznie wygrał (tylko w innej wersji kolorystycznej).
Z tych dwóch powyżej wybrałbym jednak Sporta, choć pospolitszy.
Proszę
Skoro tak, to zmieniam zegarek i na łapce ląduje zaniedbany Chronomaster. BTW, koszmarny dzień - ciemno, pada, nawet spaceru nie da się zrobić, więc niech chociaż na nadgarstku się dzieje!
Oki, dzięki za wyjaśnienie. Ale to przecież zupełnie nie przeszkadza, no chyba że ktoś robi zdjęcie. Przecież wiadomo, że obiektyw "widzi" zupełnie inaczej niż oko i nie oddaje tego co widzimy lub czujemy że widzimy.
Odnoszę się oczywiście do zdjęcia Mariusza, bo może chodzi o coś innego. Ja tego efektu w SBGH297 nie zauważyłem. Tylko tam nie ma zaokrąglonego szafiru tylko raczej płaski i mocno ścięty na krawędzi.
Nazywaj to po prostu gumą, bo tym literalnie jest. Na marginesie, bardzo wygodna, ale mi jakoś nie pasuje wizualnie. Czasami zakładam i noszę. Bez przekonania.
Pamy są naprawdę fajne. Warto mieć coś z ich kolekcji u siebie. I tyle.
Jest dużo fajniejszych, lepszych, tańszych i równie uroczych zegarków, za którymi obejrzą się kobiety😉
To, że koperta nie ma lunety, zauważyłem już post factum, jak kupiłem zegarek. Nie jestem i nigdy nie byłem znawcą zegarków, a co dopiero Seiko, czy GS. Po prostu chciałem mieć jakiś model GS-a. Byłem w lekkim szoku po zakupie, a tak naprawdę dopiero po założeniu paska, jak dobrze jest to zrobione. Za "bezel" robi pionowa ścianka szkła.
Tu się akurat nie wypowiem, bo poruszam się na bardziej przyziemnym pułapie. Natomiast co do aut, raczej znów kupię sobie jakąś wieloletnią padakę, tylko żeby można się nią było poruszać swobodnie przez jakiś czas, bo te nowe samochody z plastiku z ekranikami i podświetlanym wnętrzem (😆) wcale mnie nie rajcują. Już wolę wydać kasę na jakiś fajny zegarek / zegarki.
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.