Dorzucam trochę wrażeń z pierwszego dnia użytkowania.
Zegarek ma bardzo subtelną satynę, która z daleka wygląda jak polerka. Więc pewnie będzie magnesem na rysy. Szczerze, gdyby satyna była głęboka jak np w Grand Seiko, do tego jakieś utwardzanie powierzchni, szafir, myślę że nawet za +50% wyższą cenę sprzedawały by się jak przysłowiowe świeże bułeczki.
Bransoleta jest z pełnych ogniw. Łączenie ogniw zrealizowane jest na teleskopach.
Z jednej strony pierwsze wrażenie jest negatywne. Bransoleta ma duży luz poprzeczny i nie nastraja pozytywnie. Z drugiej strony dzięki temu świetnie układa się na nadgarstku, a zegarek dosłownie klei się do ręki nie uwierając.
Do skrócenia bransolety nie potrzeba narzędzia do wypychanie pinów.
Wystarczy spinacz biurowy i 2-3 minuty. Na mój 17cm nadgarstek musiałem usunąć w sumie 5 ogniw. I jest idealnie. Zegarek nie obraca się, jest świetnie wyważony. Dzięki wyprofilowaniu dolnej części koperty siedzi nisko na nadgarstku.
Co do kształtu bocznych krawędzi to wolałem stylistykę retro. Była taka tool-watchowa. Ale nowa jest ok, a daje niesamowitą poprawę ergonomii. I taki kompromis przyjmuję z zadowoleniem. Patrząc z góry to wciąż ten sam dobry stary dw5600. To trochę jak z bransoletą w Tudor. Niektórych wkurzają te niby nity na bokach ogniw, ale w codziennym noszeniu znikają ze świadomości nosiciela.