Przyszedł kabel 75 ohm, przyszły płyty, znalazłem wieczorem chwilę na słuchanie w ciszy. Ta sama płyta* w Marantz ND8006 i druga w Lyngdorf CD2. Sygnał puszczony na wejścia coaxialne Eversolo i dalej XLR na Nu-Vista. Płyty puszczone jednocześnie. Sygnał przełączany poprzez wybór wejścia cyfrowego.
Na początek Kind of blue Milesa Davisa.
Od razu dało się zauważyć, że kontrabas w Lyngdorf jest bliżej słuchacza. Jest linia melodyczna podczas gdy po zmianie na Marantza wrażenie jest takie jakby kontrabas był schowany za sceną i zamiast linii melodycznej były tylko monotonne pomruki trudnych do zdefiniowania tonów. Z drugiej strony saksofon i trąbka brzmiały przyjemniej z Marantza. Perkusja ponownie lepsza z Lyngdrofa. Potem mnie naszło i zamieniłem płyty miejscami. Sytuacja odwróciła się prawie o 180 stopni. Prawie bo przepaść w prezentacji kontrabasu zmniejszyła się choć pozostała słyszalna. Góra pasma stała się nie do odróżnienia. Trąbka i saksofon nieznacznie już tylko przyjemniejsze w Marantzu. Postanowiłem sprawdzić płyty.
Okazało się, że nowsze wydanie, to z lepszym kontrabasem mam z Not Now Music podczas gdy druga płyta to wydanie z 1997 Sony Legacy masterowane przez Marka Wildera. Szczerze, w tym konkretnym przypadku, tańszy mastering bazujący na cyfrowych źródłach podoba mi się bardziej. Postanowiłem zmienić repertuar. W ruch poszły płyty Norah Jones Come Away With Me, obie z Blue Note. Tym razem różnice jeśli były to na granicy percepcji i w ślepym teście musiałem trzymać się basu bo tam było słychać bardzo subtelne różnice, na które nie zwróciłbym uwagi gdyby nie test porównawczy. Ogólnie, jako transport, nie widzę sensu dopłacać do czegoś powyżej Marantza. Natomiast nadal, zazwyczaj wolę brzmienie z DAC Lyngdorf. Tylko w niektórym materiale wolę poświęcić część detali dla większej bliskości wokali i wtedy wybieram DAC z DMP-A8.