Nylonowe paski G10 do zegarków, najczęściej potocznie nazywane paskami NATO, są coraz bardziej popularne. I trudno się dziwić ich popularności, bo są tanie, wytrzymałe i wygodne. Do swoich zegarków zakładają je firmy od Timexa przez Omegę do Blancpaina. Jest również ogromna ilość niezależnych producentów tych pasków, którzy produkują je w rozmaitych wariantach. Na naszym forum również jest sporo użytkowników i miłośników tych pasków. Pomyślałem, że przyda się taki topic, w którym moglibyśmy rozmawiać o paskach NATO, Zulu, jednoczęściowych nylonach czy perlonach. Są posiadacze takich cacuszek jak paski NATO od Omegi czy Tudora, są tacy, którzy kupują u firm niezależnych, na pewno niejeden użytkownik ma sporą kolekcję. Miło byłoby powymieniać się doświadczeniami, zdjęciami i opiniami. Ja mam około 40 pasków, w wiekszości NATO, Zulu, kilka jednoczęściowych w tym perlony. Aktualnie noszę paski firmy Haveston, na zdjęciu poniżej modele "Invasion" i "M1936": Jakość wykonania tych pasków jest bardzo wysoka. Sygnowana klamra na teleskopy, pasek bardzo dobrze układa się na nadgarstku. Nylon ma specyficzny połysk. Ciekawym rozwiązaniem jest pozostawianie swobodnej jednej szlufki, co pozwala na komfortowe przytrzymanie końcówki paska (nie trzeba zawijać jak w standardowych paskach z wszystkimi nieruchomymi szlufkami). Innym paskiem z mojej kolekcji, który oceniam bardzo wysoko pod względem jakości, jest szaro-czarny bond od ChW. Niebywale miękki i gruby o gęstym splocie. W dotyku nie przypomina nylonu, raczej miękką bawełnę. Klamra gorsza od tych w Havestonach, ale nadal to porządna klamra na teleskopy. Świetny pasek. Tu na Tajfunie: Na trzecim miejscu postawiłbym paski od Glycine. Mają normalne klamry, otwory w pasku są obszyte skóra. Solidne, bardzo dobre paski, choć nieco sztywne i toporne w wykonaniu. Zdarzały się egzemplarze z prującymi się bokami. Co ciekawe, są różnice w sztywności nylonu w zależności od tego, do jakiego modelu są dedykowane. Tu sztywniejszy zielony na Tridencie: Będę w miarę możliwości uzupełniał wątek o opis reszty moich pasków, tym bardziej, że sporo nowych jeszcze w drodze Wklejajcie zdjęcia i opisy Waszych NATO! A teraz trochę historii Wszystko zaczęło się 30 listopada 1973 roku, kiedy brytyjskie Ministerstwo Obrony ogłosiło standard paska dla armii. Pasek w założeniu miał być tani i wytrzymały. Nylon ze splotem krzyżowym miał być odporny na ekstremalne warunki. Nowością w stosunku do istniejących już jednoczęściowych nylonowych pasków było doszycie od spodu dodatkowego krótszego paska, który przełożony przez szlufkę miał za zadanie zapobiegać przesuwaniu się zegarka na pasku, co zdarzało się w paskach jednoczęściowych. Ponadto, tak jak w jednoczęściowych, nowe paski trzymały zegarek nawet po wypięciu się jednego z teleskopów. Standard początkowo określał szerokość pasków na 20mm a kolor jako "Admiralty Grey". Klamry były mosiężne, chromowane. Co ciekawe, standard określał, że paski powinny być zgrzewane, a nie szyte. Oczywiście potem poszczególne regimenty tworzyły paski w kolorach właściwych kolorom regimentów. Nazwa pasków: "NATO" pochodzi od skróconej wersji "NATO Stocking Number" (NSN), ale właściwszą nazwą jest G10, skrócona wersja od numeru formularza G1098, który musieli wypełnić żołnierze aby dostać pasek Jeden z pasków stał się sławniejszy, niż inne. Oczywiście mowa o pasku założonym przez Seana Connery w filmie "Goldfinger": Tylko to nie był, jak się powszechnie uważa, pasek NATO/G10. Film kręcono w roku 1964, czyli dziewięć lat zanim zaprojektowano G10. Connery na potrzeby filmu założył jednoczęściowy pasek nylonowy, w dodatku nie mieli na stanie odpowiedniego rozmiaru i musiał się zadowolić paskiem o szerokości 16mm, co wyglądało, jak wyglądało. Jednoczęściowe paski nylonowe są też znane jako paski "RAF". Connery nosił pasek w kolorach zielonym, bordowym i niebieskim. Później Daniel Craig założył pasek w szaro-czarne pasy i tak mamy dwa oryginalne "bondowskie" paski: stary i nowy. Tyle przynudzania