Ja patrzę na zegarek jako całość, a więc produkt, ale też i markę - z czym chce się utożsamiać, jaką ma historię, itd. Nie oddzielam zegarka od marki, bo z nią związane są emocje (oczywistość, o której trąbią w każdej książce o marketingu ) Jest bardzo wiele bardzo dobrze wykonanych zegarków, których bym nie kupił, aczkolwiek obiektywnie przyznam, że reprezentują wysoki poziom. Tak też jest w wypadku tych Seiko Ananta. Powtorzę, po ich obejrzeniu firma baaardzo u mnie zapunktowała, dotąd kojarzyłem ją przede wszystkim z modelami typu Sumo i Monster, których pełna jest klubowa galeria i które, nie oszukujmy się, niczym wybitnym stylistycznie, mechanicznie, ani jakościowo nie są i od kolekcji Ananta dzieli je przepaść. Ostatnia sprawa to ekonomia, pasja pasją, ale kupno takiego Seikacza oznacza zapewne bezpowrotną utratę jakichś 50% wpłaconej kasy, a na to nie każdy może sobie pozwolić.