Ranger to zegarek dziwny - oglądałem w Basel rok temu, i to jeden z tych, przy którym nie potrafię się zdefiniować na Tak albo na Nie. Miałem wrażenie, że jest za duży, z drugiej strony dla lubiących taką surową prostotę może być ciekawą propozycję. natomiast co do salonu Pana Pieśkiewicza. Byłem raz, pewnie ostatni... Wrażenie straszne. Pani pokazująca mi zegarek (miałem to szczęście) robiła wrażenie osoby, która bardziej już wyjeb*** na mnie mieć nie mogła. Dobrze, że Kruk przejmie markę.