Moje zdanie jest takie, że prawdopodobnie: - prędzej czy później - zetknie się z nim każdy. - na początku - faktycznie, część osób umrze. Jest to nowy patogen, na który organizmy nasze nie były przygotowane. Ale później, na zasadzie niestety selekcji naturalnej śmiertelność już będzie mniejsza. - koronawirus już z nami zostanie. Na zawsze. Tak jak np HIV. Zostanie, jeszcze jedną odmianą grypy sezonowej. Wniosek:- maseczki mają sens, "social distance" itd ma sens, ale tylko po to, żeby rozciągnąć całość w czasie, bo dużego natłoku osób chorych system zdrowia nie wytrzyma. I nie jest to cecha naszego kraju, tylko dowolnego systemu opieki zdrowotnej.