Dobra, to się odezwę w sprawie dostępu broni przez dziecko.
Otóż mam w domu kilka sztuk palnej, jakiś karabin, strzelba, rewolwer.
W domu jest też córka.
Więc NIE, nie boję się. Otóż dlaczego:
1)
Córka była wielokrotnie zabiera na strzelnicę. Strzelała. Długo tłumaczono jej zasady bezpieczeństwa. Obchodzenia się z bronią.
Ładowania, rozładowania, oddania strzału. BLOS i tym podobne.
2)
Żadnych tajemnic. Na początku powiedziałem wyraźnie. Droga córko. Tu w tym miejscu jest broń palna. Ja mam do nie klucz. ALE, gdybyś chciała dostać broń do ręki to nie ma problemu. Mówisz i masz. Wystarczy powiedzieć i dostajesz. Nie do zabawy - bo nie jest to zabawka. Ale pooglądać, pomacać - proszę bardzo. Do dziecka z szacunkiem, jak do równego. Jasne zasady na które się umawiamy. Ale nie sama, tylko pod moim nadzorem.
Rezultaty:
- zdjęcia jej na strzelnicy z jakąś dziewiątką bezkurkową w plastiku na fejsie i plus 10 do respektu na kwadracie (teraz już się nie mówi na dzielni)
- jak np rozkładam się do czyszczenia - to nawet ją wołam. Hej chcesz pooglądać? A może pomożesz mi w czyszczeniu? E, gdzie tam, na początku może raz przyszła pooglądać, ale potem straciła zainteresowanie kompletnie i wróciła do swoich spraw, koleżanek itd.
- broń jest w domu już od ładnych paru lat, nigdy nie było problemów puki co. Nie interesuje się tematem. Wie, że jakby co to może w każdej chwili poprosić i dostanie. Ale nie robi tego. Widać nie czuje takiej potrzeby. Nie robimy tabu ani tajemnic jakiś wielkich.
Jak sobie wychowasz tak masz. Jednej osobie która ma małego syna, to nawet kiedyś synek do niego przyszedł podczas czyszczenia z wyrzutem "ej, zostawiłeś otwarty sejf, zamknąłem. Tu masz klucz, pilnuj sobie następnym razem".
Reasumując jak wychowasz tak masz. Może ktoś być hoplofobem, jak chyba wyraźnie jeden z dyskutantów. Spoko, ma do tego prawo. Boi się i tyle. Rozumiem, nic na siłę. Nie chcesz to nie. Nie ma problemu dla mnie. Ktoś inny boi się wody i nie umie pływać. Albo boi się pająków. Wporzo. Nikt na siłę nie nakazuje Ci hodować skolopendry. Ale nie rób z innych świrów ani nie narzucaj innym swojej fobii.
Po paru latach dowiedziała się sąsiadka o której miałem mniemanie, że jest lekką panikarą. Jej reakcja była zaskakująca dla mnie "O! to jest trochę bezpieczniej".
Dajmy sobie żyć na wzajem. Niech będzie normalnie. Tyle i aż tyle.