Kupiłem kupę rdzy...
Obrdzewialy, ale działa i rama wyglada niezle. Wsadzę go na razie do garażu, bo choć jeżdżący bardzo wymaga doinwestowania. Zwłaszcza blacha. O ile w ogóle się da, bo jest... jak jest.
Niemniej ładna staroć, rocznik 1976.
Jeździ się tym... no właśnie. Nie przyspiesza, nie hamuje, nie skręca i ryczy jak pojebany.
Jak to Krzysiek powiedział? „Gówno nad gównami”?
Rzeczywiście przejażdżkę z Mikołowa do Sosnowca zamienił niemal w przygodę życia. Koniec końców dojechał, ale było grubo. Cholera wie, czy prędkościomierz pokazuje prawdę, ale jeśli mu wierzyć, to dałem radę wyciągnąć 60 i to z lekkim niepokojem.
Szit, szrot, ale... chyba się polubimy. Ciekawe czy 4x4 działa. Bo daaaawno nie był ruszany, właścicielka jeździła tylko na 2WD