Dziękuję, Panowie, za dobre słowo Tissonic dziś dotarł - dzięki, Tomku! Pierwsze wrażenia jak najbardziej pozytywne, choć tego typu zegarki to jakby nie moja bajka. Ale przecież tylko krowa nie zmienia poglądów, a odmiany to sposób na nudę, więc - czemu nie? Tym bardziej, że zegarek jest bardzo wygodny, odchyłek chodu nie widać, a sekundnik płynie hipnotycznie. No i buczenie przy uchu - bezcenne. A tarcza niesamowicie zmienia kolory, w zalezności od natężenia i kąta padania światła. Moje liche zdjęcia tego nie oddają, ale oto kamertonik na ręce: