Ja niedawno spróbowałem ze swoim Mirem podejść do jednego z zachwalanych wrocławskich zegarmajstrów. Zegarek był na chodzie, gubił jednak czas i nie był smarowany od x lat. Oprócz tego brudna koperta, szkiełko porysowane. Przychodzi do odbioru, a Pan mi rzuca kwotą 60 złotych, bo ponoć połowa części do wymiany poszła, balans nie tak był jak należy. Wcześniej już u niego robiłem zegarki to mówię że może trochę taniej bo sam zegarek to ze 40-50 złotych jest wart(wiem, to nieistotne, bo werk to werk, ale mimo wszystko bolesne). Ale nie ma bata, kupe roboty było itp. Koperta jaka zasyfiona była taka jest, szkiełko dalej to samo. Wracam do domu, odkładam na noc- patrzę rano, a tu 10 minut do przodu. Rozebrałem, umyłem, wypolerowałem szkło, zaniosłem do "swojego" zegarmistrza(oczywiście nie tego zdziercy) i okazało się że włos nieułożony. Koszt naprawy- 5 złotych...bo przy okazji odbirałem poprzednią robotę. I to rozumiem.