No właśnie startował do lotu nawet lekkie turbulencje załapał tak jakby, zresztą później się okazało że miał po przekątnej opony o różnym profilu Ale w sumie autostrada była puściutka, więc gdybym się rozwalił, to nikt poza mną by nie ucierpiał ależ mi czasem brakuje tej fury... nie jechał, nie hamował, psuł się, przeciekał od dołu (jak jechałem w deszczu to nogi miałem mokre ) i hałasu robił tyle co odrzutowiec, ale i tak go lubiłem.