kurcze Panowie i Panie, powiedzcie czy jest sens walczyć z miłością do motocykli? pamiętam pierwszy Świat Motocykli kupiłem we wrześniu 96 roku. od tamtego momentu zakochałem się w motocyklach bez pamięci, ale, że byłem gówniarz, była to miłość nie odwzajemniona. miłość ta wielokrotnie wracała do mnie z coraz mocniejszą siłą, ale jak już pełnoletni byłem to zaś kasy brakowało, więc też było nie po drodze... no i znowu ostatnio mnie naszło na motor i to ze zdwojoną siłą kasa na prawko, ciuchy i motocykl by się znalazła ale zaś pojawia się pytanie czy warto, czy to nie zbyt ryzykowne nie mam jeszcze rodziny, ale w przyszłym roku się żenię. to może powodować we mnie pojawianie się głosu rozsądku ja wiem, że w motocyklach rozsądek to podstawa i w ogóle ale też nie wszystko zależne jest ode mnie ale pociąg do dwóch kółek jest ogromny aha no i jeszcze jedno - nie mam garażu dobra, to jak będzie, walczyć z tym, czy się poddać i robić prawko?