Dzień dobry po dłuższej przerwie spowodowanej dziwnymi perturbacjami jakie zachodziły w moim życiu przez miniony rok, w końcu mogę stwierdzić, że wszystko się unormowało i...znowu wrócić do moich ukochanych rusków poniżej dzisiejsze nabytki z bazarku: (sorki za zdjęcia, na szybko focone było komórką, więc jakość powalająca nie jest, ale obiecuję, że jak zegarki powrócą ze SPA, wtedy napewno się nimi pochwalę na ładnych fotkach ) ogólnie to Prim z pomarańczowym sekundnikiem oraz kwarcowy Łucz niestety nie domagają, ale pierwszy kosztował mnie 5 złotych a drugi dyszkę (nie ma baterii więc łudzę się, że w tym rzecz ) więc postanowiłem zaryzykować. pozostałe wszystkie na, póki co, dokładnym chodzie. Szczególnie cieszą mnie właśnie Primy, do których mam sentyment, Pobiedy, bo czarne należą do rzadkości, a ta druga ma urocze kwadraciki na tarczy, no i Łucz de luxe (który jako jedyny przybył z allegro) to na razie tyle. dziękuję za uwagę pozdrawiam maciek