Exactly. Tzn sensu stricto świat odróżnia słowa, ale w kontekście zegarkowym możesz to nawet traktować jako wyrażenie idiomatyczne. Nastąpiła unifikacja nazwa->design, design->nazwa. Łopatologicznie, jeżeli jakaś firma, dajmy na to Orient, zrobi zegarek bardzo podobny do Rolexa, to wszyscy niemal automatycznie nadają mu pseudo "Orient Submariner". Pomimo że firma Orient ani sama takiej nazwy nie nadawała, ani nie chciała żeby inni taką nazwę nadawali. W przypadku nazwy Flagship nie ma takiej mentalnej konotacji, dlatego pisałem że jest bardziej neutralna, czy też "nie wrosła w historię", nie jest automatycznie kojarzona z designem. Łopatologicznie, jeśli rzeczona firma Orient zrobiłaby garniturowego klasyka podobnego do Longinesa, to nie oznacza że wszyscy automatycznie zaczną go nazywać "Orient Flagship", bo to nie jest mentalny synonim takiego garniturowca.. Dlatego w związku z powyższym, nadawanie nazwy "Submariner" zegarkowi, który konstrukcyjnie i designersko całkowicie odbiega od Rolexa, jest w pewnym sensie strzelaniem sobie w kolano. Owszem, pod względem prawnym, nie jest to żadna nazwa zastrzeżona, i każdy tak może sobie nazwać zegarek, ale przy takiej okazji nikt nie uniknie porównań do Rolexa... a dlaczego taki, a nie siaki? a dlaczego brak wodoszczelności? a dlaczego to i tamto?... A na co komu taki kij w mrowisko? Rolex to Rolex, a to ma być zegarek z zupełnie innej bajki.