-
Liczba zawartości
191 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Darth_Gem
-
Kolejny z nabytków, którego też leciutko żałuję, ale tylko i wyłącznie z powodu, ze bylem zbyt zachowawczy, i wybrałem mnije rzucający sie w oczy kolor. Po założeniu zegarka, stwierdzam, ze definitywnie powinienem kupić wersję z "szampańską" tarczą, bo wyglądałby jeszcze bardziej elegancko. Oczywiście to tylko osobista preferencja. Zegarek sam w sobie jest naprawdę fajny i nie moge dociec , jaki inny on kopiuje, i chyba też z tego powodu uznałem, że mogę go nosić, bo oryginał pewnie ginie w pomrokach historii..😜 Niemniej jednak, jest to zdecydowanie "coś innego" w natłoku innych "homarów"
-
Ooo, tego nie wiedziałem! Fyita nigdy mnie specjalnie nie interesowała, żaden z ich modeli nie byl wystarczająco ciekawy, a gdy byl, to ceny byly niezjadliwe. Co do Agelocera, to mam tez Codex i jest ok, wcale nie ma ciężkiego naciągu, ale ten chyba nie ma 80 h rezerwy. W sieci zas cała dyskusja toczyła sie glownie o precyzji "moon-phase", bo Agelocer twierdzi, że mają 29,5 dnia. Wczoraj u mnie byla pełnia i .. wygląda na to, ze trafili
-
Kolejny nabytek, niestety lekki rozczar, bo efekt dla którego w ogóle nabylem ten zegarek, niestety nie dziala, lub dziala na minimum level. Mam tu na myśli lumę zastosowaną na księżycu. Nie ma nic wspólnego z tym co oferowały filmiki albo promocyjne rendery. Zegarek ponadto ma strasznie ciężko obracająca sie koronkę, doslownie czuję jak mi za każdym razem przybywa nosorożcowej skóry na palcach, kiedy próbuję go nakręcić. No ale te 80 h rezerwy muszą sie gdzieś zmieścić, wiec pewnie sprężyna w tym modelu, jest nie dość że długa to jeszcze z jakiegoś bardzo dziwnego stopu metali. Koniec końców, z chęcią sie go pozbędę, nawet go jeszcze nie nosiłem.
-
Nowe nabytki szwajcarskie i niemieckie
Darth_Gem odpowiedział wocio19 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Guten abend 😃 Nie wiem, czy można mój zakup uznać za "nowy", bo o "nowości" w tym wypadku mówić nie można, lecz dla mnie to po prostu wartość sentymentalna. Otóż udało mi sie nabyć czasomierz, jakiego mój ŚP Tata używał, kiedy byłem gówniarzem i mialem zero pojecia o zegarkach. Nie mniej jednak zapamietalem ten charakterystyczny kształt koperty i dziwne wskazówki. Po 40 latach dowiedziałem się, jak to z marką "Glashutte Original" bylo w czasach komunizmu i.... zapragnąłem wejść w posiadanie takiego zegarka. Co się stało z modelem, który miał Tata, nikt nie wie, zapewne sprzedał (ale mam zero pojecia kiedy i jak), bo potem z dumą nosił podróbkę Varechona Patrimony. I dopiero ja sam uświadomiłem go, ze to podróba, bo nigdy nie widziałem Patrimony w wersji quartz. Nie wiem też skad Tata miał ten Glashutte, ale chyba w latach 70tych, to był bardzo popularny model, szczególnie na Śląsku, choć ani ja ani nikt z mojej rodziny nikogo w tym regionie nie ma i nie miał. Dodalem mu pasek w wersji "Harris Tweed" (mam słabość do tego stylu) i... cóż, pewnie pierwszy i ostatni vintage watch w mojej kolekcji... -
Ni hao, my friends 🤪 Trochę mnie nie było, taki klimat, ale to nie oznacza, ze zapomniałem o zegarkach 😜 Na dzin dybry, taki mocno "komunistyczny", wręcz jedyny właściwy dla sekretarza lokalnej komórki partyjnej, gdzies w Pcimiu czy w Yichang. Zegar jest wielgachny, 43 mm, ale tez pewnie taki miał być, wskazywać nie tylko czas, ale i pozycję właściciela (choć oczywiście pozycję mocno wątpliwą, szczególnie gdy wiemy już jak to się skończyło), i zapewne to coś na zasadzie przedłużenia....wiadomo czego🤪, w realiach lat 70. W każdym bądź razie, jest to na tyle bezczelna propozycja, ze bez wahania nabylem i od czasu do czasu mam frajdę z zakladania go do pracy. Choć oczywiście ani garniaka ani krawacika z tamtych lat nie posiadam, bo wtedy zajmowalo mnie głównie uganianie sie za jedyna dostępną na osiedlu futbolówka, którą jakis "uprzywilejowany" kolega posiadał. Anyway, here it goes Beijing Watch Factory BG5810502 Dostepna jest też wersja z błękitną tarczą, ale tamta nie ma czerwonych akcentów oraz wskazówka sekundy jest też cała biała. Boooring!🤪
-
Ale ja tylko o bransolecie mówiłem.... Oczywiście, ze CHW jest o niebo lepszy niz jakikolwiek chińczyk, ale czasami chińczycy dostarczają ciekawsze designy za dużo, dużo mniejsze pieniądze. I, dlatego często kupuję ich zegarki, bo dlaczemu mam przepłacać? Ok, większość chińskich produktów to ściema, ale sa marki, które sie starają, że wymienię SeaGull, Shanghai i Beijing. Ale nawet one czasem idą totalnie po bandzie z cenami, wiec zlewam, bo skoro za chińczyka mam płacić 500 euro wzwyż, to zdecydowanie wolę europejskie marki. Jestem dość świadomym nabywcą (a przynajmniej mam taką nadzieję) i staram sie kupować produkty, które mają jakąś "wartość dodaną", cokolwiek by to nie było w danym momencie. Na przykład wbrew sobie kupiłem Ciga Design Hunter - mimo, ze raczej nie będę go nosić, ale mieć coś w rodzaju Richarda Mille za ułamek ceny, noooo... to już coś. Po prostu, jak to mawia moja córka " just for shits and giggles" 😜 Nie napinam sie specjalnie z tymi zegarkami, ale zwyczajnie, Chińczykom zdarza się stworzyć zegarek z ciekawym designem, taki, za który Europa wola dziesiątki tysięcy, a oni setki dolarów. Wybór wtedy jest dość prosty. A ze bransolety mnie nie ruszają, to już zupełnie inna, osobista preferencja.
-
Niestety nie mam ani jednego San Martina ani Agelocera. Jakoś mi nie leżą, a San Martin to juz wyjątkowo. Także nie miałem okazji zapoznać sie z ich bransoletami. Być może jest, jak mowisz, nie neguję. Ja mam niestety awersję do kilogramów na nadgarstku, więc jeśli już musi być, to niech będzie lekka i "śprytna" - czyli wygodna i dostosowywalna. Christopher Ward w Twelelve zrobił coś, co mi nie wadzi.
-
A ja sobie jeszcze sprawiłem taki: Beijing BG581592. Są dwie wersje- z białą i z błękitną tarczą i... wybrałem białą z racji dodatkowych czerwonych akcentów i sekundnika. Wrażenia lekko z lat 70-tych. Model jest wysyłany na bransie + pasek, więc branse natychmiast zdjąłem, bo niestety ale nie udało sie jeszcze w tym kraju wykonać żadnej nawet minimalnie użytecznej. Zresztą, ja i tak nie znoszę bransolet w żadnych zegarkach.
-
Wow! Co to za wynalazek? Tarcza super cool!👍
-
Wciąż biję sie z myślami, czy kupić to sobie czy nie. To jest bardzo ciekawy zegar, taki nieoczywisty, ale trochę mnie ta grubość boli. Ale może, może... Gratulacje w każdym razie!
-
Klub Miłośników Zegarków Victorinox
Darth_Gem odpowiedział Crimson79 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Nigdy nie myślałem, ze nabedę zegarek od firmy, która produkuje scyzoryki, ale... coż, stało się. Oczywiście popelnilem błąd kupując model na bransolecie, bo waży chyba najwięcej z wszystkich moich czasomierzy, ale mimo wszystko, daje radę, i to kurka, jak! Ostatnie 2 weekendy spedzilem na remoncie mieszkania dla najbliższej mi osoby, który to remont uwzględniał hydraulike, murarstwo, stolarstwo i malarstwo. Oczywiście w tym burd....ermm, chaosie! uderzalem ręką w cokolwiek, co akurat stalo na drodze (i to nie raz!) a zegarkowi nie robilo to nic. To byl taki trochę "trial by fire" i muszę przyznać, ze moj INOX nie tylko sie tym nie przejął, ale nawet nie dostal ani pol rysy na kopercie czy bransie. Tak więc, wyszlo na to, ze heavy metal wciąż rulezzz!😜😋 Jak sie rozglądam, to wszędzie ten model ma cene lekko powyżej 1000 Eur, wiec powiniem sie cieszyć, ze udało mi sie go pozyskać, od autoryzowanego sprzedawcy, za...ponad 100 euro mniej. Mimo tego, nadal uważam ze sie zgapilem nie biorąc go na oryginalnym pasku, bo cierpię strasznie z tą trudno dopasowywalną bransoletą. Ale gdy sprawdzilem ceny zapasowych pasków od Victorinoxa tooo... polubilem nawet ten ruchomy walec na moim nadgarstku. Wspaniała tarcza, nietypowe wskazowki, dobra luma, praktycznie niezniszczalny zegarek, standardowy Swiss movement (nothing wrong) i... fakt, ze to nie jest ani Omega, ani IWC, ani Breitling ani cokolwiek innego, uczyniło nagle ten zegarek dla mnie całkiem wartościowym dodatkiem do kolekcji, i to takim, którym, w niesprzyjających okolicznościach, można nawet sie obronić i zrobić napastnikowi krzywdę... Added value!😜🤩 -
Hejka, Nie znalazłem tego producenta na liscie tematów w tym dziale, więc z konieczności zakladam nowy, ale jeśli byłem po prostu ślepy, to proszę moderatora o przeniesienie tematu. https://www.secondhour.com.au/?srsltid=AfmBOoroV6h4TAiHfDtpJ2E_7ZMfa-lwyXKvelyOxJ7rQjGFKoFgeDu6 Rzecz wzięła sie z poszukiwan alternatywy dla Cartier Tanka oraz z mojego skrzywienia dotyczacego rzymskich cyfr. Dla mnie maja one zastosowanie jedynie w luksusowym zegarmistrzostwie, w kolekcjach dress watch. Zdecydowanie preferuję cyfry arabskie, albo indexy. Poszukiwania moje zakonczylem zakupem zegarka nieoczywistego, w dodatku z kwarcowym mechanizmem, co jest w mojej kolekcji niewiarygodną rzadkością. Long story short, tego typu zegarki mają największe zastosowanie jako elegancki wybór na wieczór (ale raczej nie z muzyką punkową) lub business meetings. Na GADA sie nie nadają, drugiej strony, dobrze by było ich nie nakrecac co chwila, jeśli glownie leżą w pudełku i czekaja na okazję. Stąd tez wybór kwarca w tej kategorii ma dla mnie osobiście tak dużo zalet, ze akurat ten mechanizm mi tu nie przeszkadza, a wręcz pomaga. The Memoir new edition ma ponadto wspaniałe kolory tarcz i to było chyba to, co sprawiło, że połknąłem haczyk. Dostawa nastąpiła w dosłownie kilka dni i to z Australii, bylem w szoku. Marka Second Hour jest znana przede wszystkim z modelu "Mandala", ale mnie najbardziej przekonuje The Memoir, z jego nienachalną elegancją i fantastyczna grą światla na tarczy. Oczywiście nie jest to zegarek bez wad, największą w moim modelu jest czytelność w ciemniejszych warunkach, lub przy pewnym kącie padania swiatla. Taka ot, ciekawostka, od ludzi którzy chodzą do góry nogami 😜🤪
-
Nie było mnie trochę, ale to z powodu zawirowan związanych z uslugami swiadczonymi przez polską służbę zdrowia. I choć tym razem udało sie wyprowadzić sprawe na prostą (w miarę) to , to przez co moi najbliżsi przeszli stawia wlos na głowie, i zapewnia wrażenia z cyklu "nie, to sie, kurła, nie dzieje, to niemożliwe!" Niestety niewiarygodne, ale jak widać możliwe, aby szpital, zdiagnozowawszy pacjenta (o dziwo, poprawnie), wyrzucił go na bruk, każąc przyjść mu za tydzień do poradni, w sytuacji, gdy pacjent ma zlamane biodro i chodzić ewidentnie nie jest w stanie. Long story short, mialem 1,5 miesiąca wycięte z życia. Co oznacza, ze nie miałem ani chwili na Internet, ale.. jakims cudem udało mi się nabyć kilka zegarków. WTF? Na pierwszy ogień idzie nowość od SeaGull, cos tam, cos tam 1084, czyli ich pierwszy Worldtimer. Oryginalnie oferowany w absurdalnej cenie ponad 800 Euro. Ale Worldtimer. Ale bez cienia lumy! Ale Worldtimer. Ale tylko 50 m WR! Ale Worldtimer. Ale tylko indeksy zamiast cyfr! Ale Worldtimer... Koniec końców ku mojemu zdziwieniu, oficjalny sklep SeaGull na Ali, zaoferował tenze zegarek za 590 USD. I kiedy uradowany ceną, włożyłem do koszyka, okazało sie, ze jeszcze byl 11.11. week i skoczyłem płacąc połowę nominalnej wartości zegarka. Trochę drżałem, CO właściwie do mnie przyjdzie, ale okazało sie, ze dokładnie to, co zamowilem! Z papierami i wodottryskami. Tak więc całkiem nieźle, jak mawiał Geralt do Ciri, gdy biegala po "mordowni" 🤪😜
-
Heh, być może właśnie dlatego po raz pierwszy w życiu zacząłem się zastanawiać czy przypadkiem go nie nabyć. Jak do tej pory omijałem Casio i G-Shocki szerokim łukiem. A ten tutaj.....no zaczyna przypominać zegarek.😜
-
Właśnie się zastanawiałem, czy nikt do tej pory nie założył wątku Möels & Co, ale na szczęście dotarłem do podstrony 5 (czy 6) i nie muszę zakładać nowego tematu. Więc tak: o marce dowiedziałem się jak zwykle przypadkiem, i to zdaje się przez jakieś video o 369. A potem.... a potem zobaczyłem 528 i szczęka mi opadła, bo to było TO! Zakochałem się w tym zegarku, szczególnie w wersji " Metalic Fir" i "Cobalt... coś tam". Oczywiście był początek 2025 i ŻADNEGO z nich nie można było dostać ani na ich stronie ani w innych popularnych miejscach jak Chrono24 czy e-bay. Nie wiem gdzie jeszcze można szukać. Pozostało mi zapisać się do dyskusji nad nową wersją 528 i ... czekać. No i wczoraj właśnie nastąpiła premiera 528 S2 i.... Sam nie wiem co o tym myśleć. Zegarek został "ulepszony", pocieniony, zmniejszony, zgładzony, doszlifowane prawie do "Zaratsu" level i.... zabrano mu sekundnik. No bo, że to Lajoux-Perret D101 ( czy jakoś tak) i w związku z tym, że mamy cienkość, to nie mamy sekundnika. I przeżyłbym to, (w końcu mam Arsenale od Venezianico I go uwielbiam ) ale startowe kolory tarcz są more than disappointing, w dodatku super zachowawcze. Ale to też w sumie nic wielkiego, natomiast CENA lekko zwala z nóg, jak za taki zegarek. W "promocji" 1350 GBP, późnej 1650 GBP. W dodatku niezrozumiała dla mnie akcja uwzględnienia wszystkich tych ceł i taryf i diabli wiedzą czego jeszcze dla UK i USA, a my, Europejczycy, mamy płakać i płacić. Wkurzyło nie to na maca, no bo co to ma być??? Po czym zapłakałem i ...zamówiłem jeden, bo przecież rozejdą się jak świeże bułeczki i tyle będę widział Möelsa. https://moelsandco.com/shop Poniżej dwie recenzje jakie ukazały się parę dni przed premierą: I co Wy na to wszystko?
-
Nie, jakoś nie odniosłem takiego wrażenia, ale ja mam 18 cm nadgarstka, więc, dużo większe kłócę wytrzymuję. Ale taki np Sea-Gull Ocean Star 43 km i 13 mam grubości w stali, to już czuję. I wtedy z pomocą przychodzą paski. Nie jestem fanem bransolet, nigdy nie byłem. Całe te dyskusję o mikro-regulacji, o małych i dużych linkach, ostrych czy gładkich krawędziach, trochę po mnie spływają, bo kiedy tylko mogę zakładam dobrany pasek do zegarka.
-
Z całym szacunkiem, ale nie mogę się zgodzić. Dopiero teraz ten zegarek wygląda naprawdę wspaniale, ale żadne zdjęcie nie oddaje jego mroczności i gry światła na indeksach/tarczy pod różnymi kątami i o różnych porach dnia. Jestem wręcz zachwycony, co mi się niezwykle rzadko zdarza: O.M.G! Moonlight Birch !!! Co za cudo! Ale 2 razy droższe niż moje Soko, więc niestety muszę spasować, choć oczywiście oczy mi się aż zaświeciły.🤪
-
Różowe, a skromne 🤪😋
-
Witam, Chciałbym się podzielić nowym nabytkiem, po którym zapewne nastąpi długotrwała przerwa w zakupach, ponieważ GS to jest obecnie raczej top moich możliwości finansowych, bez sprzedawania różnych części ciała 😜 Czyhałem na GS od dłuższego czasu, obejrzałem zillion filmów na YT, odwiedziłem ileś razy oficjalną stronę GS i w końcu.... jest. SGBA429. Model z kolekcji w US of A, bo oczywiście Europa jest tradycyjnie traktowana po macoszemu i w dodatku płacimy więcej niż Azja czy wspomniane US. Nie zrozumiem tego, co kieruje firmami robiącym takie podchody sprzedażowe. Ale nie jestem handlarzem, więc co ja się znam. Mój wybór padł na ten a nie inny zegarek, głównie oczywiście że względu na tarczę, która jest taka "skromna". Nie rzuca się w oczy jak Shunbun czy Omiwatari, czy Skylake. Wahałem się pomiędzy tym modelem a limitowaną wersja EU z czerwoną tarczą (SBGA499G), ostatecznie o zakupie przesądził rozmiar case no i... cena. Wersja z Seiko Boutique online jest 1500 Euro droższa. Poza tym ta czerwień bardzo rzuca się w oczy, a ja ... mam żonę 😋🤪 Oczywiście rozważałem tylko i wyłącznie modele spring drive z wskazaniem rezerwy chodu. Uwielbiam tą komplikację, która jest równie ważna jak World Time dla mnie. Tarczowi puryści mogą sobie po mnie jeździć do woli, mnie się te wskaźniki BARDZO podobają. Oczywiście nie ma sensu rozpisywać się o zaletach Spring Drive, w końcu TO jest głównym powodem zakupu tego zegarka. Ale, nie to, żeby to był jakiś "grail", nie. GS ma też niestety swoje wady, i być może dlatego tak długo zajęło mi przekonanie siebie, że ta "busolowatosc" (przynajmniej w opcji Heritage) to coś z czym mogę żyć. Niestety kształt koperty jest dla mnie przesadny. Jest ona zbyt duża w odniesieniu do rozmiarów tarczy, te ucha są po prostu ogromne i dominują w całym wizerunku zegarka. Elegance wygląda dużo lepiej, no ale cóż. Również, przy tej ilości stali w kopercie, rozmiar pomiędzy uchami powinien być minimum 20 mm, a I 22 nie zrobiło by krzywdy. 19 czyni te modele Heritage "grubasami na kurzych nóżkach". Pomijając to wszystko jednak, nadal uważam, że jest to piękny zegarek i taki dość "dyskretny" w wyrazie, o co w sumie mi głównie chodziło. Załączam kilka fotek, niestety nie jestem artystą fotografem, więc ogromnej ilości niuansów, jakie Grand Seiko Soko Shadow ukazuje, nie udało mi się uchwycić. Z góry przepraszam za jakość zdjęć, to wciąż tylko chiński smartphone. PS. Jakiś miesiąc temu, kupiłem cudowny pasek z tartanowym wzorem ze strony "Fin Watch Straps" I po powrocie do domu, zamierzam absolutnie zamienić bransoletę na ów pasek. Jestem przekonany, że będzie pasował lepiej niż ten, który Seiko dodaje w zestawie.
-
O ile wiem, to niczego. Ale za to, jakieś 2 miesiące po starcie kampanii Mandetbrote ( swoją drogą, małe ziel...errrmm, wróć! żółte ludziki nawet nazwy poprawnie odtworzyć nie potrafią), na tym samym Kickstarterze pojawił się identyczny model jakiejś innej "firmy" (już nie pamiętam nazwy), ale użytkownicy podnieśli larum, i admini zamknęli aukcję, bo to chyba nawet dla nich było za dużo. Chińczycy bezczelnie kopiowali innych Chińczyków, no i zrobił się lekki szum...😜😋
-
Na ten filmik to trzeba będzie poczekać, bo na razie nie mam opcji, ale kilka nowych zdjęć z różnych "faz". Ile dałem? O ile pamiętam około 240 Euro.
-
Właśnie zostałem nazwany przez moją lepszą połówkę "nałogowcem". Nawet niespecjalnie protestowałem, no bo jak to inaczej nazwać? W każdym razie, po chyba pół roku od zakończenia kampanii na Kickstarterze, przylasło coś takiego, na bazie którejś z Miyot 90XXX ( nie ma znaczenia ktorej, bo nie o to loto) . Śmieszny też zegarek jest.
-
I najnowszy mój nabytek, wczoraj przybył, Citizen NB1050. Wersja JDM, bo innej, o ile wiem, nie ma. Taki trochę prekursor Tsusyosy, ale z lepszym mechanizmem, cichszym rotorem i dodatkową powłoką anti-scratch. Dziwne to nieco, bo to stał, a nie tytan, ale protestować nie będę. Ciekawy zabieg z wypolerowanym na lusterko wewnętrznym brzegiem tarczy, co daje super efekt, gdy jest ciemno, punkty lumy się odbijają. Wersja szara, znów, dla mnie najprzyjemniejsza, choć są niebieskie, czarne i białe. Ot, ciekawostka.
-
Ohh, no tak. Teraz dopiero zobaczyłem ten bezel, sorry!
-
A to dlaczego??? Bo ja właśnie, po dosłownie 2 latach wahania się ( bo po wafla mi taki sam (choć NIE taki sam)) zegarek, jednak uległem (zwłaszcza, że cena była bardzo przystępna) i nabyłem Ocean Star Ice Wing, który mnie prześladował, odkąd mam wersję niebieską. Że tak powiem "urzekła mnie ta tarcza" i niebieskie obramowania indeksów. Poza tym W ŻYCIU nie widziałem tak mocnej lumy, dosłownie oczy wypala. Bransoleta natomiast luźna jak stare kalesony (w odróżnieniu od wersji niebieskiej, gdzie jest ona bardzo zwarta) i pewnie wymienię na jakiś pasek, ale nie wiem jeszcze jaki. Przepraszam za jakość zdjęć z kuma, mój telefon nie nadaje się do takich fotografii.
