Ale ja ci nie bronie jeździć takim samochodem. Mogę się zastanawiać po co Ci Cayene do miasta jak jeździsz sam, ale moje zdziwienie nie ma nic wspólnego z jakimikolwiek uczuciami do posiadania przez Twoją osobę czegokolwiek. Dyskusja była o tym, że wybieramy samochód wg. spalania i potem ew. wg. innych kosztów Udowodniłem, jak zapewne przeczytałeś wcześniej, że taki wybór nie ma sensu bo np.: ceteris paribus. Twój argument odnośnie auta które posiadasz jest moim zdaniem lekko nietrafiony bo: - nie masz auta za 80 tys zł tylko za bańkę - mieszkasz w CH a nie w PL - zarabiasz tyle w m-c ile przeciętny Polska w kilka lat - spalanie, naprawy, spadek wartości są dla Ciebie pomijalne. Więc? Ale ja cie w życiu nie namawiam do zmiany przekonań, upodobań itd. Staram się wykazać w racjonalny sposób, że IMO jak ktoś szuka pół litra w spalaniu jako argumentu na zakup auta to chyba nie tędy droga. Ale pozwolisz mi wyrazić zdanie na publicznym forum? To, że uważam Polaków za ludzi, którzy muszą się pokazać, kupujących niepraktyczne samochody vs. ich zastosowanie jest moją prywatną opinią. Dyskusja tutaj jest jak rozmowa z kumplami przy piwie. Z tą różnicą, ze nie widać naszych twarzy, więc czasem emocje są odbierane opatrznie. Dwa możemy się cofnąć i przewalić do każdej literówki czy pomyłki pisarskiej. I konkludując uważam, że posiadanie Pandy z gazem nie jest jakąś ujmą [nie żebym miał ] i sen o Paśniku ftedeiku z zydlem w dziku i dużą navi wynika z naszej mentalnej zaściankowości.