Uzywam opon calorocznych od kilku lat i generalnie jest to dla mnie [podkreslam dla mnie] najlepsze. Jezdze malo, 99% po miescie. Kupuje zawsze najwyzszy model GoodYeara - 4 seasons. Opona nigdynie zawiodlła. A byłem w Chorwacji latem, zima w Bukowinie itd. Oczywiscie nie ciagnie po sniegu jak Debica Frigo ani nie jest tak cicha jak Toyo na suchym ale z mojego punktu widzenia jest to najlepsze rozwiazanie. + nie musze ich wymieniac 2 x w roku - odpada mi kombinowanie kiedy najlepiej, nie musze miec miejsca w piwnicy, nie musze sie umawiac ii czekac w jakis kolejkach, zmieniam taka opone co 3-4 lata [predzej zmieniam realnie samochod], mozna powiedziec ze mam zawsze swierza opone. Nie musze kombinowac czy jescze jedna zime na tych kilku mm bieznika przejade. Guma z wiekiem twardnieje i chcac nie chcac widze ze 4 letnia opona letnia na deszczu slizga sie bardziej niz np. roczna. I tak samo zimowka nawet po jednym seozonie potrafi juz gorzej ciagnac [w mocnym przedionapedowym hatchbeku]. Z minusow oczywiscie jest troche wyzsza cena, ale nie demonizujmy to nie jest 100 czy 50 czy nawet 30%, jest głosniej szczegolnie przy wysokich predkosciach. Tak ze uwazam, ze w naszym klimacie jest to fajne rozwiazanie. A jak w testach pisza ze przy 52 km/h caloroczna stanela 13 m dalej od innej to jest to imo bzdura do kwadratu na maxa.