Podsumowanie końcowe ---------------------------------- Bez względu na precyzyjne datowanie zegarów należy sobie pewne sprawy uczciwie poukładać. Z tabel wynika / układa się kilka rzeczy. Po pierwsze Ujawnia się bezsens porównywania Rescha ( firmy ) z innymi producentami takimi jak Becker, Lenz , Junghans jeżeli chodzi o jakość produkcji. Gdyby próbować zrobić średnią wytwarzanego produktu w/w firmy do pięt Reschowi nie dorastają. Gdyby zrobić taką samą średnią w produkcji zegarów ściennych... również. Nie wynika to jednak z nieumiejętności innych, a z celowo kierowanej do konkretnego odbiorcy produkcji . Każdy z wytwórców robił pojedyncze sztuki, czy bardzo krótkie serie na poziomie dosyć lub bardzo wysokim. Gdzieś na początku wątku Grzegorz próbował ustalić jakość mechanizmów i "podparł się Podwapińskim". Podwapiński napisał prawdę, ale wnioski nie do końca prawidłowe - to nie tak wg mnie. Ogólnie na dzień dzisiejszy nie sposób ustalić precyzyjnie jaka była jakość mechanizmów, bo nie dowiemy się z jaką rzeczywistą precyzją były wówczas wykonywane - to co oceniamy, to są mechanizmy już " przechodzone". Natomiast z racji zużycia, czyli narastających błędów w mechanizmach można powiedzieć, które obecnie będą zachowywały się lepiej. I tu należałoby zacytować Podwapińskiego, a wnioski się same nasuwają - długa kotwica zdecydowanie górą. Oczywiście też mamy "ale" , bo przecież mechanizm można wyprowadzić na nówkę I teraz można gdybać o jakości obecnie wykonanej pracy, oraz o tym na jak długo wystarczy. Resch robił mechanizmy lepsze, ale wraz z upływem czasu spuszczał na jakości. To widać w zestawieniu. Nie poszedł tak szeroko w kierunkach produkcji jak inni. Mógł się "skoncentrować" na jednym temacie ( na początku ), a potem siadł na laurach i w efekcie przegrał. Zrobił super mechanizm - to prawda. Nie zmieniał go, bo nie było konkurencji w tym wąskim temacie. W pewnym momencie takie "regulatory" jakie robił, czyli coś pomiędzy prawdziwymi regulatorami ( z początków swojej produkcji ) a popularnymi zegarami ściennymi-wagowymi straciły sens bytu. A może raczej walka w tych zegarach o ich wyjątkową precyzję straciła sens. No i się "d*pło" Po drugie - datowanie. Próba datowań jest trochę bez sensu biorąc pod uwagę zmiany konstrukcyjne. Cała "prawdziwa zabawa" była jeszcze w Wiedniu. Nie jestem pewien, czy zaczęło się to wszystko w 1861, czy wcześniej. Być może całą zabawę należało by przesunąć odrobinę ( 1858-9 ? ) a 1861 uznać za oficjalne otwarcie. Albo przyjmiemy to powyżej, albo uznamy , że po przejściu do Ebensee produkcja spadła ( na podstawie obecnych danych ) Końcówki Wiednia wg obecnych danych należy szukać pomiędzy numerami 49xxx a 56 xxx - bardziej w stronę "50" Potem Resch robił około 10 modeli mechanizmów w dużym stopniu opartych na jednakowych podzespołach. Przy obecnym stanie wiedzy trudno powiedzieć, czy "sztuki specjalne " były robione seriami, czy pojedynczo. Resch " zhańbił " się robotą na export w stylu naszego PRL Na export szła najwyższa półka. Trudno powiedzieć, czy tylko najwyższa, ale tylko w eksporcie ( wg dotychczasowej wiedzy) wrócił do wcześniejszych konstrukcji okresu wiedeńskiego. Dopisek Ebensee przy sygnaturze wydaje się być polityką Junghansa. Mogło mieć to swój cel, jeżeli chcieli zastąpić znak Rescha. Czasowo to mniej więcej pasuje, a jest logiczny powód. Nie należy tego jednak jako pewnik traktować. ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- No i to by było na tyle Kończę " intensywną " pracę w temacie, bo inny za chwilę ma szansę się pojawić - wiosna idzie !!! ( ale chyba bez GPS-a i trafić nie może )