Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Mariusz

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2196
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Zawartość dodana przez Mariusz

  1. Mariusz

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Chyba mój post z poprzedniej strony umknął uwadze...a może nie ? To może choć jeden przykład i poproszę o wyjaśnienie. Jak to było, że na wschodzie krowy obsrane chodziły przez te 50 lat PRL-u a w Wielkopolsce były czyste ? Jeden czas, jeden rząd ... ... i wszystkie krowy mogły nosić imię Maryna ... no i pewnie stąd ten watek
  2. Mariusz

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Wg mnie niepotrzebnie postawiliście granice państwowe. To nie kwestia narodowości. Fakt, ze obecnie migracja ludzi jest mocno uproszczona i niweluje "stare przyzwyczajenia" Ale ogólnie im bardziej na wschód tym "mniej skomplikowane" społeczeństwo ( należy to rozumieć jako średnią ). I to nie podlega dyskusji - takie są fakty. Jak ktoś ich nie potrafi zauważyć , to mogę podawać dziesiątkami.
  3. Mariusz

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    No właśnie o tym pisałem - przy wahadłach o podstawie było Tyle, że dwa dni nie zaglądałeś Po prostu wymiękacie PS a tak na boku - zaczynam lubić Beckerki - zaraz dojdziemy do wniosku, ze nie ma dwóch jednakowych . Nie wiem dlaczego jeszcze fanatycy tej marki nie zrobili spisu rozrzutów w konstrukcji roczniaków.
  4. Mariusz

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    A Tarant " leci w kulki " - tak to się chyba drzewiej mówiło . To nie wątek tematyczny - zaraz się nam zrobi " fachowa rozmowa" ... okropne I powiem tak - Ty wiesz Piotrze. A jak nie wiesz to nie czytasz uważnie, jak nie czytasz uważnie to mnie olewasz - Wiesz co Piotr - nie spodziewałem się tego po Tobie ! ( ważne ! -> ;) ) A na poważnie ( prawie ) "se - qrde sprawdźcie " minimum dobrej woli - aktualnie na allegro jest kilka GB. Należy spojrzeć na podstawy i porównać. Zadałem pytanie, czy ktoś zadał pytanie, a nie czy coś tam innego... i w ogóle
  5. Mariusz

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Oczywiście Krzysztof - masz rację. Gdzieś tam na forum może jest jeszcze post sprzed 10 lat o tym jak zaczynałem.Kwarc zamontowany w skrzynce "około wojennej" ( który się zepsuł kilka lat temu... tzn bateria mu się "zepsuła" ) Czeka od kilku lat na włożenie mechanizmu kwadransowego - skrzynka czeka i mechanizm czeka i nie będzie to żaden antyk a mój składak i TAKI MA BYĆ. To nie o to chodzi, by te zegary wyrzucać, ale by zachować pewne proporcje i świadomość sytuacji. Nie nakręcać ludzi, ale też ich nie gasić. A tak na boku tematycznie - nie wiem, gdzie się chował wątek uwaga na allegro http://allegro.pl/ro...3024698626.html Ktoś już zadał pytanie Panu jak z certyfikatem na podstawę ? A może się mylę ?
  6. Mariusz

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Odnośnie rynku i kolekcjonerów. Ogólnie się zgadzam z przedmówcami. Boli a może irytuje mnie jednak coś jeszcze. Zdaję sobie sprawę, że kolekcjonować można wszystko. Rozumiem pojęcie sentyment . Chciałbym jednak by cenne były przedmioty ( w tym wypadku zegary ) wyjątkowe. Jak ktoś zalicza do cennych zegary z wychwytem szwarcwaldzkim to się coś we mnie buntuje. Zabrakło porządnych mechanizmów ? Nic podobnego - jest ich dużo i nawet niedrogo, tyle, że niekompletne, wymagają wkładu pracy. Potrzeba czasami poszukiwań i wiedzy. Sporo cierpliwości i wytrwałości. Tym czasem pozwalamy na dostosowanie kolekcjonerstwa do trendu życia codziennego - szybko, tanio i ma dobrze sytuacja wyglądać. Pozwalamy na efekciarstwo w coraz większym stopniu. Zdaję sobie sprawę, że to efekciarstwo poprawia ludziom nastrój i w wielu sytuacjach jest potrzebne - np by "wyjść z doła " Ale czy to efekciarstwo nie ma granic ? Powiem wprost, bo forma" bez cenzury" do tego zobowiązuje. W 95% wątków tego typu nie chce mi się nie tylko odpowiadać, ale nawet czytać do końca. Rynek kolekcjonerski jest ustawiony w sposób naturalny. Cenne to co drogie, lub jak kto woli drogie to co cenne. Zegary, których wartość jest niższa od ceny ich solidnej konserwacji/rekonstrukcji to lekkie (?) wypaczenie. Można powiedzieć, że sentyment, ale ten sentyment ląduje w wielu wypadkach za chwilę na allegro.
  7. Mariusz

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Jakieś nieporozumienie ? Dlaczego miałbym się wypisywać ? dowcipów nigdy za wiele, ale jak przyjdzie ochota na coś poza... Z dowcipami jest jeden problem. Podobno Kain zabił kiedyś Abla ... Piotr - czego się zaczynasz bać ?
  8. Mariusz

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    To chyba o założeniu innego wątku myśleliśmy Bo ja myślałem, że jak będzie bez cenzury, to nikt nie będzie cenzurował i ograniczał tematów rozmów Stron z dowcipami i tak nie dogonimy. Pierwsza fala dowcipów przejdzie i zaczną się "normalne rozmowy" bez ograniczeń - takie jak np problem z tłumaczeniem... albo jak przewieźć złota ramę
  9. Mariusz

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Poszedł mailem.
  10. Mariusz

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    A co tam - skręcę w stronę tematów zegarowych. Może ktoś szprechajacy przetłumaczyć stronę 188 leksykonu ostatnio wydanego ? Tylko nie za pomocą tłumacza google. Niby wszystko rozumiem... ale chyba, być może nie na pewno Może być tłumaczenie " na skróty" I jeszcze jeden edit - bez tłumaczenia obrazków
  11. Mariusz

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Z Balbiną i Ptysiem ... dobre. Tylko młodym trzeba by jeszcze napisać co to za para
  12. Szukacie roczniaków i chcecie opinii ? 1.allegro jest regularnie przeglądane 2. nie kupi się zrobionego dobrze roczniaka poniżej 300 zł - poniżej tej ceny będą na chodzie, czasami po byle jakim przeglądzie( wymyciu ) - tak żeby chodził. Kalkulacja : dobre zrobienie to minimum 200 zł + klosz szklany i jest c.a. 300. Chcecie zegar dostać w prezencie ? 3. hasło roczniak to mało - w jakim stylu - przecież jakoś domy /mieszkania są urządzane. RADA - poczekajcie na "wietrzenie magazynów" na forum - raczej warto, zakładając, ze kupujecie w oparciu o opinie innych Piotr - wg mnie to nie kwestia czasu po poście a czasu do końca licytacji Kienzle. A tak w ogóle to jakieś straszne boki wychodzą. Mogę sobie zakrzyknąć " i uciec na Pragę " ? TNIJ WASZMOŚĆ ... PS tzn tnij boki
  13. Tiaaaa... gdybym przeczytał okładkę, wiedziałbym, ze to Kienzle i nawet wiedziałbym z którego roku. Niestety jej nie przeczytałem i nie zyskałem na poważaniu. Chciałem jednak podziękować za to - znakomite : albo czytałeś, zrozumiałeś, ale nie chciało Ci się napisać. Tak, śmak, czy owak, nie napisałeś - nie wiesz! I zupełnie szczerze, bez ironii - dzięki za poprawienie humoru na początek dnia . tolkien50 - przedstawiłeś problem, ale go uprościłeś znajdując tylko jedno rozwiązanie z przeszkodą nie do pokonania - brakiem finansowym. Dosyć dawno temu, gdy byłem bardzo młody, ktoś mi powiedział, że do luksusowego życia nie potrzeba pieniędzy, tylko rzeczy, które można za nie kupić. Wtedy wydawało mi się to z jednej strony odkrywcze, a z drugiej oczywiste. Z czasem zauważyłem, że wszyscy się z tym zgadzają i niby rozumieją, ale większość drogę wyznacza jedną - kupić lub dostać. Tymczasem jest jeszcze droga "zrobić" To wielka, szeroka autostrada z wieloma węzłami. Poszukać części, kompletować, naprawiać, dorabiać... To może być bardzo przyjemne i nawet momentami emocjonujące. Niestety to wszystko podparte powinno być na początku wiedzą i umiejętnościami manualnymi. Gdy jest prawdziwa pokora w stosunku do życia, wytrwałość i chęć działania, nie ma problemu. Bez względu na wiek, naukę należy zaczynać od początku i w żadnym wypadku nie jest to ujmą. Chcesz zegar linkowy ? - pewnie jakieś 150 zł będzie kosztował, ale do tego trzeba znaleźć drogę. Wagi ? a ile kosztuje kawałek mosiądzu i dwa kilo ołowiu ? na złomie pewnie z 10 zł. Problem wg mnie nie w tym, ze brakuje pieniędzy a chęci do szukania rozwiązań, wiary w siebie i swoje możliwości. I chyba najważniejsze - nikt na forum nie ma obowiązku pomocy . Do dowiadującego się należy stworzenie takiej atmosfery by wystąpiła u innych chęć pomocy. Nie chodzi o lamenty i błagania o pomoc - to z czasem IRYTUJE bardzo. Prosty zabieg - nie pytaj jak zrobić, a gdzie znaleźć informację. No tak - po pierwsze wyszedł off topic, po drugie - miałem nie dyskutować ale Wuem pięknie napisał - chyba zaczynamy nadawać na podobnych falach
  14. Skąd wiesz co zrobiłem ( czytałem ) a co nie ? - to nie pytanie retoryczne - potrafisz odpowiedzieć ? Czy rozumiesz słowo "raczej" ?: Za SJP: 1. słowo sygnalizujące wahanie się mówiącego, co do użytego określenia 2. słowo sygnalizujące skłanianie się mówiącego do czegoś Kiedyś pisałem sporo i pewnie niejasno, bo nie było zrozumienia. Teraz było bardzo krótko, ale efekt ten sam. Lepiej nic nie pisać - przepraszam , że się "odezwałem"
  15. http://www.ebay.com/...=p2047675.l2557 Też można zobaczyć cenę i kolejnego... Junghansa ?
  16. Mariusz

    Vienna regulators "REMEMBER"

    Porównanie do Corela wg mnie jest trafne. Jeżeli ktoś próbował prowadnicą zmieniać krzywą, to zapewne wie, że minimalny ruch powoduje olbrzymie odkształcenia. Nie jest to porównanie zasad działania a efektów. Spróbuję wytłumaczyć. Założenie było - spadek produkcji na etapie przejęcia przez Junghansa, OK - niech będzie. Jaką chcemy założyć wartość spadku ? 5% czy 90% ? Najprościej odpowiedzieć na to ( nie w bezpośredni sposób, bo ten póki co wydaje się trudny... tzn pozyskanie danych ) analizując formę i powody przejęcia firmy. Jakie dane zostały użyte do wykresu i DLACZEGO ? Poznanie powodów zmiany formy własności będzie powodowało zmianę zachowania się wykresu. Jeżeli założymy , że przejęcie było efektem długotrwałego złego zarządzania firmą spadek może być praktycznie do zera. Jeżeli przejęcie było poszerzeniem bazy dystrybutorów, krzywa będzie się zachowywała odwrotnie. Oczywiście pomiędzy skrajnymi rozwiązaniami mamy cały szereg innych możliwości Mamy możliwość sprawdzenia wpływu na produkcję różnych czynników ogólnogospodarczych np: możliwy wpływ stagnacji na rynku, wzrost kosztów materiałów, wzrost kosztów robocizny Resch nie był jednoosobową firmą funkcjonującą jak kiosku ruchu. Tego się w "5 minut" nie daje wywrócić, ani po 10 min ustawić na poziomie produkcji jaką sugerował później Junghans. Co chcesz interpretować ? rysunki ? Interpretuje się DANE, które mogą być również przedstawione w postaci graficznej. Słusznie Piotr pyta - gdzie te dane ???
  17. Mariusz

    Vienna regulators "REMEMBER"

    Piotrze - w tym wypadku raczej nie można udowodnić, że czegoś nie ma ( Rememberance ) . Jeżeli z okazji ślubu powstał zegar (y?) z sygnaturą Rememberance, to może gdzieś jest... np 1 sztuka. Wskazało by to na rok - nie pamiętam 1901 ?... i tyle. No i jeżeli się znajdzie będzie bardzo drogi , albo podrobiony Co do statystyki - jakiś obłęd. Najpierw trzeba ZEBRAĆ DANE, bo inaczej będzie jak układanie krzywych przy pomocy prowadnic w Corelu . Najpierw węzły , czyli pkt zaczepienia. Popieram Twoje "nie, nie , nie ", ale nie negujmy statystyki a jej dziwny sposób tworzenia. PS Ciekawe zdjęcie się pojawiło powyżej bez sygnatury powyżej 200 000... Szkoda, ze nie widać więcej i "środka"
  18. Mariusz

    Vienna regulators "REMEMBER"

    Przyłączę się do Krzysztofa postulatu i życzeń
  19. Mariusz

    Vienna regulators "REMEMBER"

    Może montownia Ebensee zaczynała się od 200 000 ? Gdyby przekroczyli 100 000 przed otwarciem montowni w Ebensee to byłoby logiczne. Po co numerowano ? - przecież nie dla statystyki produkcji. Wielkość numeru nie miała znaczenia. Wygodny podział... By to obalić wystarczy jeden bez Ebensee powyżej 200 000... no prawie. Bo pozostanie pytanie co by było gdyby montownia w Wiedniu wyczerpała swoją pulę Edit Niby znalazłem 221249 bez 226101 bez Teraz znaleźć czy się przeplatają ?
  20. Mariusz

    Vienna regulators "REMEMBER"

    OK Poproszę - jeżeli można - najpierw o podanie - co mamy rozumieć przez zwrot "przejęcie" A potem o jakiś dowód na zmianę formy prawnej funkcjonowania zakładów Rescha. Póki co wiadomo, że była zmiana, ale jaka ? W czym problem ? Mamy kilka możliwości: Właściciel ( lub kilku ) sprzedał pakiet kontrolny nad firmą. Nastąpiła fuzja - pakiet kontrolny trafił do jednego zarządu ( ale w jakim składzie ? ) Pakiet kontrolny został wykupiony wbrew woli właściciela ( to nazywamy przejęciem ? ) Zastanówmy się - jaką produkcją ( wielkość, jakość ) tego typu zegarów Junghans dysponował na przełomie wieków ? Jak w stosunku do jego produkcji ( tego typu ) miała się produkcja Rescha. Równolegle ( bo tak można chyba przyjąć) następuje zjednoczenie pod skrzydłami Beckera. Na ile manewr Resch< > Junghans mógł być odpowiedzią na ruch ze Świebodzic ? Np założenie - oceńcie sami czy realne: Junghans nie mógł dorównać Beckerowi w produkcji zegarów z poziomu zegarów Rescha ( prawda czy fałsz ? ). Grozi mu to utratą pewnego rynku, choć sieć dystrybucji ma niezłą - nie ma towaru tego typu w odpowiedniej ilości.( prawda czy fałsz ? ) Resch produkuje dobre zegary, ale jeżeli chodzi o dystrybucję jest ubogi w stosunku do Junghansa i Beckera. Dwie firmy zagrożone - Junghans i Resch ratują się współpracą. Tylko to nie jest przejęcie... a jeżeli już to Resch przejął pewną gałąź działalności Junghansa. Podstawowe - wg mnie pytanie jest : Czy Junghans i Resch stanowili dla siebie konkurencję na rynku ? Czy walczyli o miejsce dla swoich wyrobów tego samego gatunku/jakości ? Moim zdaniem w połączeniach nie tyle chodziło o usprawnienie produkcji, co o opanowanie rynków zbytu. Całe sieci dystrybutorów już funkcjonowały. Wydaje się, że nie wygrywali ci, którzy " lepiej " produkowali, a ci którzy mieli lepszą sieć. I druga sprawa. Wydaje mi się, że ucieka dosyć istotny szczegół w sprawie sygnatur. Mamy sygnaturę z określeniem miejsca produkcji ( Ebensee ) i bez. Jaka jest wiedza na ten temat. Czy możliwe jest, że zegary bez "Ebensee" były składane w montowniach w Wiedniu, a z "Ebensee" w montowniach w Ebensee. Montownie byc może przez jakiś czas działały równolegle. Montownia w Ebensee powstała jednak później niż sam zakład produkujący części. Jaki wpływ na numerowanie miałby taki układ montowni i jak rozwiązano problem niepowtarzania numerów. Mały Edit Czy widział ktoś grawerowanego chodzika Rescha ? Który z cyferblatów uważasz Piotrze za trawiony ?
  21. Miałem nie pisać, ale chyba należy dokończyć co się zaczęło. Wuem - mylisz /mieszasz pewne sprawy. Cudze wypowiedzi w cudzysłów - masz rację i nigdy tego nie negowałem. Swoje wypowiedzi jak najbardziej bez cudzysłowu, Wypowiadasz je ( jak każdy z nas) na podstawie pewnych faktów, logicznych powiązań i w brakujących miejscach domysłów. I to póki co jest jak najbardziej OK. Problem w tym, że przychodzi moment, w którym potrzebna jest ocena, czy znajdujemy się w świecie rzeczywistym i można na wnioskach się opierać, czy jesteśmy w świecie bajek. Nie proszę o nic innego jak o podawanie wartości " świata bajek" do "świata rzeczywistego" Rozumiem chęć każdego do tego, by wszystkie jego wypowiedzi były konkretne ze "świata rzeczywistego" Forma wypowiedzi jednoznacznej jakiej używasz wskazuje na opieranie się na faktach i powiązaniach logicznych bez udziału domysłów. Rzeczywistość jest inna... bardzo inna. By nie robić zamętu nie będę dalej ciągnął i podawał przykładów. Odnośnie bylejakości. Nie interesuje mnie produkcja innych producentów. Solidną jakość uzyskuje się przez produkcję porządnie wykonaną, a nie przez wskazanie gorszych przypadków. Błędy w produkcji zapewne przydarzają się wszystkim - różnica polega na znalezieniu i nie wypuszczaniu tego na zewnątrz. Tu znaleziono, poprawiono i poszło w świat - to chyba nie podlega dyskusji - prawda ? Ponieważ w dalszej części wypowiedzi twierdzisz, że numerowanie części było "bardzo pracochłonne", to chciałbym wiedzieć jaka jest podstawa takiego twierdzenia. Jaka to wielka praca przy numerowaniu jest potrzebna i jakie były Twoje podstawy do twierdzenia, ze to wnosi wyższość. Bo np można wysnuć teorię, że nie mieli wystarczająco porządnych maszyn, by produkcja była powtarzalna i "wychodziło jak wychodziło" . Niestety z tego powodu trzeba było potem pasować części by jakoś to działało i stąd numerowanie . O docieraniu i pasowaniu części NIE MA MOWY, bo brak jest śladów takiej obróbki, a coś by nawet po 100 latach zostało... chyba, ze robili to tylko na łożyskach, a wtedy... niestety i tak wychodzi na moje Tak więc numerowanie w takim wypadku byłoby tylko konsekwencją kolejnej niedoróbki. Rozumiem, że mój pogląd o precyzji nie pasuje. Ale nic na to nie poradzę, że ni chcecie pewnych FAKTÓW przyjmowac do wiadomości. Większa PRECYZJA jest potrzebna/wymagana w wypadku produkcji rzeczy mniejszych. ZEGARKI MUSIAŁY BYĆ produkowane z większą precyzją i równolegle robione zegarki Patek, Longines, Zenith i inne były na zupełnie innym poziomie precyzji. Nie oznacza to, że z podobną precyzją nie można wyprodukować rzeczy większych ... można. Tylko po co to mieli robić - to nie miało być wspaniałe dzieło a przedmiot użytkowy. Kolego czerralf - to co powiedziałem przy okazji Twojego zegara ma charakter ogólny. Posłużył on tylko za przykład. do różnokierunkowych uwag. Zapewne wypowiedzi kolegi Wuema są bardziej sensowne i oparte na FAKTACH. :lol: Jego forma pisania rozwiewa wszelkie wątpliwości Dziadku - nie krytykuję bezpodstawnie a na podstawie faktów. Wy lubicie roczniaki i ja też je lubię, i zbieram sobie jakieś tam ciekawsze ( wg mnie ) Nie zmienia to faktu, że to pod względem precyzyjności nie jest ŻADEN szczyt techniki... nawet większa górka to nie jest. Ot taka ciekawostka wśród zegarów - w sumie rzadko spotykana. Znalazłeś już moje pytania ?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.