Dzięki za namiary na majstrów. Jabłeczna kawał drogi, ale jak będę kiedyś przejazdem to zerknę, czy jeszcze jest. Na Nowej, nawet nic nie mów !!! On chyba żyje ze sprzedaży w hurtowni tylko. Pytałem kiedyś o szkiełko do Poljota TV, to nie ma Panie i nigdzie Pan nie dostanie fasonowego, jak Pan znajdzie to Panu zamontuję. Znalazłem - na forum ;-) Poszedłem i pytam, czy teraz wymieni: nie, bo nie mam takiego uchwytu żeby złapać szkiełko. Poszedłem 100 metrów dalej na Kołłątaja, zapłaciłem 15 zł i na miejscu 2o sekund roboty, na drewnianym klocku wcisnął mistrz. Da się, da się. A jakby był pająk do kwadratowych szkiełek, to sam bym wymienił i się nie prosił. A tak nie chciałem zniszczyć nowego szkiełka (choć mam jeszcze jedno na zapas). A co do nauki, właśnie kompletuję różne różniste przybory i będę się wprawiał ;-) PS. Nie wiem, czy to ja mam takie szczęście do fachowców (i to nie tylko zegarmistrzów), czy po prostu każdy idzie po jak najmniejszej linii oporu, czyli jak zarobić, a się nie narobić. Pamiętam, jak dziś, jak jakieś 35 lat temu, jako mały brzdąc mówiłem dziadkowi, że naprawię mu popsuty zegarek naręczny i budzik. Zabawa była przednia, z trybików (kółek) były świetne bączki