Chłopie, kolejny znawca James'a Bond'a? Przeczytałeś choć jedną książkę Ian'a Fleming'a? To jest postać FANTASTYCZNA inaczej wymyślona, wykreowana i taką ma być, rozumiesz? Dwa - on jest KOMANDOREM Royal Navy oraz SOE(Secret Operations Executive) - podobnie jak Ian Fleming i Even Montagu, którzy zajmowali się bardzo wymyślnymi akcjami dywersji, sabotażu i wywiadu w czasie II wojny światowej - m.in. słynny "Człowiek, którego nie było" lub operacja Mincemeat - miała zmylić Naziistów, że Alianci wylądują w Sardynii na Grecji, a nie jak było w rzeczywistości - na Sycylii. Polecam książkę Oszukać Hitlera, autorstwa Ian'a Macintyre gdzie zobaczycie biografie, zdjęcia, wspomnienia, pomysły i rolę w czasie II wojny światowej, postaci które były pierwowzorem Q, M oraz Bond'a. Te szalone pomysły Q to nie są "durne zabawki", które wszystkim wydają się nierealne. Ktoś w rzeczywistości tworzył pistolety w szmince, aparat w długopisie i one istniały. Ba, brały udział w akcjach szpiegowskich. Rolex wg. Fleming'a był najbardziej niezawodnym, uniwersalnym zegarkiem, który miał dawać innym znać, że Bond jest gotów wyrywać laski w kasynie, a chwilę potem nurkować w Morzu Północnym. Rozumiesz? Nie wiem czy w ogóle ktoś prócz mnie raczył zauważyć, że w Goldfingerze, filmie w którym scena zerkania na Rolexa w dużym przybliżeniu z zapalniczką w momencie wybuchu bomby, dokładnie minutę wcześniej Conney miał na sobie kombinezon nurka i wydostał się wody by założyć ładunki C4 w fabryce kokainy. Pod tym kombinezonem miał smoking, którego widzimy chwilę później i DLATEGO Bond ma Sub'a na słynnym Nato, a nie dlatego że uważał iż tak będzie stylowo xD Dla mnie największą legendą jest FF No Radiations reedyjca i oryginał, stworzony m.in. dla Navy Seals, francuskich najlepszych nurków, dla Buneswehry oraz dla naszej Marynarki Wojennej: http://ninanet.net/watches/others15/Mediums/mbpff.html To jest zapewne próba ukazania, że zegarek mechaniczny może to samo co komputer dla nurków. Dla mnie osobiście, jako pasjonata zegarmistrzostwa, ten Blancpain jest fantastyczny, choć nie nosiłbym go nawet do bluzy nad wodę